Do wrześniowego referendum niespełna miesiąc, a PiS chce jeszcze dopisania dodatkowych pytań. Kandydatka Prawa i Sprawiedliwości na premiera Beata Szydło zwróciła się do prezydenta Andrzeja Dudy, by ten wnioskował w tej sprawie do Senatu.
Reklama

PiS chce dodać trzy pytania: w sprawie obniżenia wieku emerytalnego, posłania 6-latków do szkół oraz ochrony Lasów Państwowych przed prywatyzacją.

Rzecznik kampanii Prawa i Sprawiedliwości Marcin Mastalerek oświadczył, dzisiaj że rozszerzenie wrześniowego referendum jest możliwe, a wskazują na to pozyskane przez partię ekspertyzy. Podkreślił, że byłoby to uszanowanie woli 6 milionów obywateli, którzy podpisali się pod wnioskami o przeprowadzenie głosowania w sprawach, których mają dotyczyć dodane pytania. Wicemarszałek Senatu i szef sztabu PiS Stanisław Karczewski mówił, że w razie potrzeby można zwołać dodatkowe spotkanie izby wyższej.

Premier Ewa Kopacz uważa, ze wniosek PiS jest polityczny, a Prawo i Sprawiedliwość chce uciec w tej sposób od niewygodnych dla siebie pytań w sprawie finansowania partii i JOW-ów. "Stąd dzisiaj narzucanie takiej narracji, że może byśmy coś tam dołożyli do tego referendum, to zapomnimy o tym, że duża, największa partia opozycyjna nie dała głosu w tej sprawie"- mówiła szefowa rządu. Ewa Kopacz zapewniła, że jej ugrupowanie ma zdecydowane poglądy w sprawie referendalnych pytań. "Platforma Obywatelska jako pionier jednomandatowych okręgów wyborczych, jako zwolennik zniesienia finansowania partii politycznych z budżetu państwa na pewno będzie aktywna w tym referendum" - powiedziała. Szefowa rządu zapowiedziała, że PO zwiększy aktywność w związku z referendum po 15 sierpnia.

Reklama

Prezydent Andrzej Duda zapowiedział, że sprawę wniosku PiS o dodanie pytań do referendum rozważy, a taką możliwość trzeba sprawdzić pod względem prawnym.

Platforma Obywatelska jest zdania, że Prawo i Sprawiedliwość cynicznie gra emocjami Polaków w sprawie referendum w kampanii wyborczej i wciąga w tę grę prezydenta. Zdaniem posła Michała Szczerby, sześciolatki za chwilę pójdą do szkoły, Lasów Państwowych nikt nie chce prywatyzować, a wobec demografii osoby starsze mają wybór, czy mieć głodowa emeryturę, czy prowadzić aktywne godne życie.

Michał Szczerba jest zdania, że jeżeli prezydent ulegnie narracji politycznej PiS-u to tylko potwierdzi, że "pępowina, która powinna zostać rozdzielona w dniu zaprzysiężenia, a która łączy Andrzeja Dudę z jego politycznym środowiskiem nie została odcięta. "To by źle świadczyło o prezydencie i pokazało, że będzie to prezydentura partyjna, i że za wszelkie działania odpowiedzialny jest Jarosław Kaczyński, który pociąga za sznurki w swoim biurze PiS-u na Nowogrodzkiej" - powiedział Szczerba.

Tymczasem konstytucjonalista profesor Marek Chmaj uważa, że nie można dopisać pytań do już zarządzonego referendum. Prezydent może natomiast zarządzić kolejne referendum. Jednak- według profesora Chmaja- jest zbyt mało czasu, żeby wszystkie procedury przeprowadzić do 6 września. "Ustawa nie zawiera procedury dopisania pytań, można zarządzić drugie referendum, które odbędzie się w tym samym czasie" - wyjaśnia Marek Chmaj. Konstytucjonalista uważa, że kolejne referendum można przeprowadzić w październiku.
Referendum zarządza prezydent za zgodą Senatu i od momentu wysłania projektu postanowienia w ciągu 14 dni powinien zebrać się Senat. Profesor Chmaj przypomina, że powinny zebrać się także odpowiednie komisje senackie i dopiero po tym postanowienie o referendum głosuje Izba Wyższa. Zdaniem Marka Chmaja, należy także uwzględnić czas na procedury terminarza referendalnego. Według konstytucjonalisty, gdyby zarządzono nadzwyczajne posiedzenie Senatu, nie wiadomo czy byłoby kworum. Nawet gdyby Senat przegłosował wniosek o drugie referendum to i tak pozostają dwa tygodnie, a w tym czasie wykonanie wszystkich procedur zapisanych w ustawie o referendum jest niemożliwe.
To prezydent wskazuje datę referendum, ale musi się ono odbyć w ciągu 90 dni od momentu wyrażenia zgody przez Senat.

Z kolei Adam Gendźwiłł, socjolog z Uniwersytetu Warszawskiego, ekspert Fundacji Batorego zwraca uwagę, że do referendum pozostało 26 dni, a kampanii referendalnej niemal nie ma. To oznacza- jego zdaniem, że referendum jest kłopotliwe dla polityków i dlatego dyskusji o tematach głosowania prawie nie ma.

"Wynik referendum będzie tylko początkiem dyskusji o realnej zmianie i warto byłoby wykorzystać czas do dyskusji o tym czego tak naprawdę chcemy"- dodaje socjolog. "Politycy nie inicjują dyskusji, nie używają argumentów, nie mówią społeczeństwu, że referendum jest ważne"- podkreśla Adam Gendźwiłł. Jego zdaniem, "trzeba uświadamiać jakie mamy pole wyboru, jakie są wady i zalety na przykład systemu wyborczego - o tym mówi się niewiele, nawet partie polityczne nie wskazują jak chcą, żeby ich elektoraty głosowały"- dodaje.

Referendum zarządzone przez Bronisława Komorowskiego odbędzie się 6 września, Polacy będą odpowiadać na trzy pytania dotyczące: finansowania partii z budżetu państwa, jednomandatowych okręgów wyborczych oraz ordynacji podatkowej. Żeby referendum było ważne, frekwencja musi przekroczyć 50%.