Król: Władysław Bartoszewski nigdy się nie bał

Marcin Król
Marcin KrólDGP / Wojciech Górski
28 kwietnia 2015

Miałem szczęście znać Władysława Bartoszewskiego od bardzo dawna, chociaż była to dobra znajomość, a nigdy przyjaźń. Byliśmy razem w wielu instytucjach, oczywiście w „Tygodniku Powszechnym”, w zarządzie PEN Clubu czy w Towarzystwie Kursów Naukowych.

Wszyscy wspominają jego niezwykłe zaiste zasługi dla Polski, a ja bym chciał przywołać tylko jedną cechę jego charakteru, bez której wszystko inne byłoby niemożliwe lub możliwe, ale nie tak niezwykłe. Otóż Bartoszewski nigdy się nie bał. Takich ludzi jest bardzo niewielu. Nie bał się opinii o sobie, nie bał się ryzykować, jeżeli uważał postępowanie za słuszne, nie bał się mówić do końca, bez wahań, jeżeli był przekonany, że ma rację.

Był szarmancki, wyrozumiały, wrażliwy na cudzą wrażliwość, ale też potrafił w tym jego błyskawicznym tempie mówić zupełnie wprost, bez wątpliwości, bez „z jednej, z drugiej strony”, bez „do pewnego stopnia”. Czasem uniemożliwiało to intelektualną subtelność, ale też sprawy, którymi się zajmował, wymagały bardziej odwagi i decyzji. Zarówno sprawy relacji z Żydami, jak i z Niemcami wymagały szalonej odwagi. Dzisiaj porozumienie z Niemcami wydaje się niemal oczywiste, ale tak nie było za czasów komunizmu, a i potem przebiegało stopniowo. A sprawy relacji z Żydami mają się i lepiej, i gorzej. Gorzej, jeżeli zdać sobie sprawę z fali kryminalnego antysemityzmu obecnego w internecie.

Pozostało 91% treści
Wybierz pakiet i czytaj bez ograniczeń.

Bądź na bieżąco ze zmianami w prawie i podatkach.
Czytaj raporty, analizy i wyjaśnienia ekspertów.
Źródło: Dziennik Gazeta Prawna

Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.

Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.

Autopromocja
381536mega.png
381439mega.png
381499mega.png