Szahaj: Pochwała podwórka

3 kwietnia 2015

Jestem dzieckiem z kiepskiej dzielnicy. Spędzałem całe dnie, bawiąc się z innymi dziećmi na klasycznym podwórku studni, a czasami wymykając się wraz z nimi do pobliskich dzikich zakątków, ni to parków, ni to lasków. Nikt mnie nie pilnował. Nikt nie organizował mi czasu. Musiałem sam sobie radzić w podwórkowych konfliktach i w napadach nudy, które stawały się naszym udziałem. Zmuszały nas one do wymyślania sobie nowych zabaw, twórczości, która wspierała się na naszej wyobraźni oraz umiejętności przekonywania innych do własnych pomysłów. A ponieważ skład socjalny moich kolegów (koleżanek na podwórku nie było, tak się jakoś fatalnie złożyło) był nader zróżnicowany i rozciągał się od chłopaków z rodzin patologicznych, w tym rodzin alkoholików i drobnych złodziei, do synów średnio zamożnych rodziców aż po dzieci z rodzin ówcześnie (w latach 60. XX wieku) uprzywilejowanych, trzeba się było wykazać nie byle jaką umiejętnością perswazji, aby w tym socjalnie (i charakterologicznie) zróżnicowanym towarzystwie znaleźć posłuch.

I nie tylko tym. Aby nie tylko przeżyć, lecz także znaleźć uznanie innych i  znaleźć się wysoko w podwórkowej hierarchii, trzeba było nabyć niezwykłych umiejętności interakcyjnych, czegoś, co potem nazwano „inteligencją emocjonalną”. Każdy dzień był ryzykowną przygodą w świecie, który wymagał elastyczności i intuicji, inteligencji i empatii. Niezwykła była to szkoła życia, wspaniałe uniwersytety. Naszym rodzicom nie przychodziło do głowy, aby nas jakoś izolować od siebie w obawie, że przejmiemy od kolegów złe nawyki czy zachowania, ani też aby organizować nam czas po to, byśmy potem stali się kimś lepszym niż inni. Wyrastaliśmy w poczuciu wolności, równości i tolerancji, ucząc się nawzajem od siebie i poznając życie od różnych stron. Także szkoła, do której chodziliśmy, była mieszanką dzieci pochodzących z różnych środowisk i  warstw społecznych. Nikomu nie przychodziło do głowy, aby uznać to za jakiekolwiek zagrożenie dla naszej edukacji. Na takich podwórkach i w takich szkołach uczyliśmy się tego, że nieważne, skąd się jest, ważne, kim się jest. Solidarność i poczucie braterstwa były dla nas czymś oczywistym.

Pozostało 91% treści
Wybierz pakiet i czytaj bez ograniczeń.

Bądź na bieżąco ze zmianami w prawie i podatkach.
Czytaj raporty, analizy i wyjaśnienia ekspertów.
Źródło: Dziennik Gazeta Prawna

Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.

Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.

Autopromocja
381536mega.png
381439mega.png
381499mega.png