Krzyczał, że nad Londynem powiewać będzie flaga Państwa Islamskiego i zamierzał wyjechać, by walczyć po stronie ekstremistów w Syrii. Dwudziestoletni student Uniwersytetu Londyńskiego trafił do więzenia na trzy i pół roku za "przygotowywanie aktu terroru".

David Souaan, syn ortodoksyjnej chrześcijanki i syryjskiego muzułmanina wychowywał się w Serbii. Ekstremisyczne poglądy zaczął wykazywać już po przybyciu na Wyspy. Obrońcy studenta podkreślali, że po przyjeździe do Londynu Serb czuł się osamotniony. Nikita Malik z z walczącej z ekstremizmem londyńskiej fundacji Quilliam mówi Polskiemu Radiu, że to nierzadko początek procesu radykalizacji, a względy psychologiczne zwykle lepiej go tłumaczą niż teoria wykluczenia ekonomicznego.

- Każdy ma jakieś problemy ekonomiczne, ale niekoniecznie od razu idzie na wojnę. Przyczyny to kusząca ideolgia i mentalność tłumu. Rozczarowni, samotni ludzie łaczą się i szybko wykształacają grupowe myślenie i jezyk - przekonuje Malik. Souaan znalazł oparcie w grupie radykalnego kaznodziei Anjema Choudariego. - Wierzę, ze mamy konflikt dwóch cywiliacji. Tej, która uważa, że suwerenem jest cżłowiek i tej, w której suwerenem jest Bóg - mówił on niedawno Polskiemu Radiu, wyrażając przy okazji pewność, że i nad Wisłą zapanuje kiedyś prawo Szariatu.

To na jednej z demonstracji grupy Choudariego, Souaan domagał się by nad Londynem powiewała flaga Państwa Islamskiego. Student pojechał do Syrii w 2013 r. Po powrocie zradykalizował się jeszcze bardziej. Innych studentów zaczął nazywać "niewiernymi". Souaan zamierzał wrócić do Syrii by walczyć, ale na drodze stanęło mu brytyjskie prawo traktujące zbrojne wspieranie ekstremistów jako akt terroryzmu.