Państwa wschodniej flanki NATO na spotkaniu bukareszteńskiej 9 pracowały w piątek nad stanowiskiem regionu na szczyt NATO w Madrycie zaplanowany na koniec czerwca. – Dziękuję państwom B9 za ich mocne poparcie dla sojuszu atlantyckiego, wkład w jego bezpieczeństwo i konsekwentne wspieranie suwerenności Ukrainy – mówił, łącząc się z przywódcami Dziewiątki online sekretarz generalny NATO Jens Stoltenberg. – NATO zareagowało szybko (na inwazję rosyjską na Ukrainę – red.), w tym poprzez podwojenie liczby wielonarodowych grup bojowych od Bałtyku po Morze Czarne, z nowymi grupami bojowymi w Bułgarii, na Węgrzech, w Rumunii i na Słowacji – dodał. Jego zdaniem podczas czerwcowego szczytu NATO w Madrycie przywódcy wszystkich krajów członkowskich podejmą dalsze kroki, by dostosować Sojusz do coraz bardziej niebezpiecznej rzeczywistości.
Jak przekonują rozmówcy DGP, władze w Warszawie liczą, że Madryt będzie „ważnym krokiem” na drodze do ustanowienia stałych baz sił USA w Polsce. Prawdopodobnie decyzje w tej sprawie zostaną jednak ogłoszone później. – Dzisiaj najważniejsze jest to, aby wspierać Ukrainę i wzmacniać jej odstraszanie i obronę, a jednocześnie opracować spójną strategię, aby powstrzymać imperializm Putina – mówił w Bukareszcie Andrzej Duda. – Mam nadzieję, że (szczyt w Madrycie – red.) przesądzi o nowej postaci obecności sił Sojuszu na wschodniej flance – dodawał. Jego zdaniem nowa strategia Paktu powinna być oparta na synergii działań między NATO a UE oraz wykorzystaniu potencjału B9.
Bukaresztańska Dziewiątka została zawiązana z inicjatywy Polski i Rumunii. Należą do niej kraje położone na wschodniej granicy NATO – Bułgaria, Czechy, Estonia, Litwa, Łotwa, Polska, Rumunia, Słowacja i Węgry.
Reklama
Polski prezydent przed Bukaresztem odwiedził Portugalię i Włochy. Namawiał przywódców tych państw do poparcia jak najszybszego przyznania Ukrainie statusu kraju kandydującego do UE. Polska chce, by taka decyzja zapadła już w czerwcu na szczycie UE. Jak przekonują jednak rozmówcy DGP, część państw chce, po pierwsze, spowolnić nadanie statusu kandydata Ukrainie, a po drugie, tak rozmyć to pojęcie, aby integrację uczynić iluzoryczną. Podobnie jak w przypadku zabiegania w przeszłości o Plan Działań na rzecz Członkostwa w NATO (MAP), również dziś największymi przeciwnikami szybkiego zbliżenia Kijowa do UE są Niemcy i Francja. Obydwu krajom udało się w 2008 r. na szczycie NATO w Bukareszcie zablokować MAP dla Ukrainy i Gruzji. Decyzje w sprawie losu MAP miały być dyskutowane na spotkaniu szefów MSZ państw Sojuszu w grudniu 2008 r. W sierpniu tego samego roku Rosja najechała Gruzję, a temat integracji obydwu państw z Paktem umarł.
Obecnie jest podobnie. Wydłużanie procesu rozmów UE–Ukraina o statusie kraju kandydującego do Wspólnoty może się skończyć tym, że Bruksela zarzuci ten plan pod presją przedłużającej się wojny. – Czy możemy rozpocząć proces akcesji z państwem, które prowadzi wojnę? Nie sądzę. Czy możemy zamknąć drzwi i powiedzieć „nigdy”? To byłoby nie fair. Czy możemy zapomnieć o równowadze w regionie? Musimy być ostrożni – mówił wiosną tego roku prezydent Francji Emmanuel Macron, kraju, który do lipca przewodzi pracom UE.
Stanowisko Macrona popiera również Holandia, która tradycyjnie sceptycznie spogląda na aspiracje Kijowa. – Nie ma czegoś takiego jak szybka ścieżka (do UE – red.) – komentował niedawno Mark Rutte, premier Holandii. Przeciwnikiem są również Węgry, których premier Viktor Orbán od dawna przekonuje, że Ukraina jest „państwem upadłym”. Jak pisał przed kilkoma dniami portal EUobserver, ukraińscy dyplomaci obawiają się, że zapisy w dokumentach dotyczących unijnych aspiracji Kijowa zostaną rozwodnione. Do ambitnej polityki wschodniej wezwał przed kilkoma dniami przed Parlamentem Europejskim przewodniczący Werchownej Rady Rusłan Stefanczuk.
W sobotę w stolicy Ukrainy z Wołodymyrem Zełenskim spotkała się przewodnicząca Komisji Europejskiej Ursula von der Leyen. Na wspólnej konferencji prasowej z Wołodymyrem Zełenskim mówiła o unijnej integracji i zapewniała o nieustającej pracy na rzecz pomyślnego przeprowadzenia tego procesu. Ukraiński prezydent oczekiwał, że padnie jednoznaczna deklaracja o statusie kandydata dla jego kraju, a nie pozostawanie w szarej strefie. Von der Leyen nie użyła jednak tego terminu. Mówiła ogólnikowo o „mapie drogowej”.