Ogólnikowy, spóźniony, bez wyznaczonych celów i propozycji konkretnych rozwiązań – tak eksperci oceniają projekt Polityki migracyjnej Polski – kierunki działań 2021–2022. Dokument powstaje w szczycie kryzysu na granicy polsko-białoruskiej i równolegle do ewakuacji z Afganistanu współpracowników naszego wojska i dyplomacji. Dzisiaj przedstawiciele rządu i samorządu będą rozmawiać na temat uwag zgłoszonych do niego w ramach zespołu ds. administracji publicznej i bezpieczeństwa obywateli.

Co rząd powinien zrobić z osobami nielegalnie przekraczającymi granicę?

Równocześnie Polacy niemal po równo podzielili się w ocenach reakcji rządu na sytuację na granicy z Białorusią. Z sondażu United Surveys przeprowadzonego na zlecenie DGP i RMF FM wynika, że 45 proc. z nas popiera jego politykę, a 42 proc. jest przeciwna. Większość Polaków wcale nie domaga się przy tym niewpuszczania nikogo, kto przekroczył nielegalnie granicę. Tak odpowiada tylko co czwarty respondent. Taka postawa dominuje w elektoratach Konfederacji (47 proc.) i PSL (45 proc.), wśród zwolenników PiS jest identyczna ze średnią, a najrzadziej jest spotykana wśród wyborców Koalicji Obywatelskiej i Lewicy (odpowiednio w 7 i 3 proc.).

Najpopularniejsza odpowiedź przewiduje wpuszczanie do kraju ubiegających się o ochronę po pozytywnej weryfikacji przez służby. Tego zdania jest 37 proc. ankietowanych. 14 proc. chciałoby wrócić do zarzuconego pomysłu sprzed pięciu lat, by relokować obcokrajowców do innych państw UE, 9 proc. uzależnia decyzję od kwalifikacji zawodowych obcokrajowców, a tylko 6 proc. oczekuje wpuszczenia wszystkich. Ta ostatnia liczba jest dwukrotnie wyższa niż w litewskim sondażu, choć dane nie są w pełni porównywalne, ponieważ w Wilnie zadano inne pytanie. Ankieterzy interesowali się tam, jak rozwiązać kryzys migracyjny. Co trzeci Litwin uznał, że najważniejsza jest budowa muru na granicy z Białorusią. ©℗