Polscy licealiści wrócili z Liberii, mogli zarazić się Ebolą. Służby nic o tym nie wiedziały

12 sierpnia 2014

Niedawno wrócili do Polski z ogarniętej epidemią Eboli Liberii, jednak służby sanitarne nic o tym nie wiedziały. O sprawie dziewięciorga uczniów salezjańskiego liceum we Wrocławiu donosi "Panorama" TVP2.

Licealiści pojechali jako wolontariusze do obozu dla dzieci z najbiedniejszych, liberyjskich rodzin. Przed wyjazdem przyznawali, że boją się chorób tropikalnych, wskazując głównie na malarię. Księża salezjanie podkreślają, że przed wyjazdem rodzice uczniów podpisywali oświadczenia, że zdają sobie sprawę z sytuacji panującej w Liberii. 

Do Polski licealiści wrócili 3 sierpnia, a dwa dni później obóz, w którym pomagali, zamknięto z obawy przed Ebolą. Na razie nie wykazują objawów choroby. Nikt z młodych uczniów nie został przebadany i nie ma takiej konieczności. "Osoby, które wróciły z tego regionu, powinny bacznie obserwować siebie i swoich bliskich" - mówiła "Panoramie" doktor Katarzyna Pancer z Narodowego Instytutu Zdrowia Publicznego. "Jeśli wystąpią objawy, trzeba zgłosić się do najbliższego oddziału Sanepidu albo do najbliższego szpitala zakaźnego". 

Według ekspertów, prawdopodobieństwo że któryś z wrocławskich licealistów został zarażony, jest niewielkie. Nie przebywali bowiem w bezpośrednim kontakcie z chorymi. Wirus Ebola atakuje najczęściej w pierwszych czterech dniach, czasem może się jednak ujawnić do 21 dni po zakażeniu. Do momentu wystąpienia objawów chory nie zaraża innych.

Autopromocja
381453mega.png
381455mega.png
381148mega.png
Źródło: IAR

Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.

Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.