Amerykanie mają w Polsce swoje uszy. Pierwsze to baza wywiadu elektronicznego NSA przy granicy z obwodem kaliningradzkim. Drugie – jak donosi „Der Spiegel” – w ambasadzie w Alejach Ujazdowskich koło kancelarii premiera Donalda Tuska, siedziby MSZ, CBA, Ministerstwa Sprawiedliwości, Sejmu itd.
Ale nasz rząd nie wchodzi w skład koalicji państw, którym ciekawość Amerykanów przeszkadza. Tak jak w przypadku Iraku nie działamy pod rękę z Francuzami i Niemcami, którzy w 2003 r. kwestionowali sens interwencji. Teraz grożą Waszyngtonowi zerwaniem rozmów o umowie o wolnym handlu za aferę podsłuchową.
Najpewniej temu zawdzięczamy uwagę szefa amerykańskiej dyplomacji. Warszawa znów ma odegrać rolę konia trojańskiego, który osłabi ostrze krytyki USA w Europie.
Załóż konto lub zaloguj się
i zyskaj dostęp na 14 dni za darmo.
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.