Król: W sprawie in vitro politycy muszą wypracować zgniły kompromis

Marcin Król filozof historyk idei
Marcin Król filozof historyk ideiDGP
18 lipca 2012

Od zarania dziejów ludzie spierali się o kwestie, które nie podlegały kompromisowi, o terytoria, bogactwa mineralne czy o poglądy religijne. Nie było innego rozwiązania jak wojna. Innymi słowy własne stanowisko narzucano siłą. I to było całkiem w porządku do czasu, kiedy uznano, że jest lepsze rozwiązanie od stosowania siły, a mianowicie rozmowa.

Jednak rozmowa, nawet w demokracji, ma pewne ograniczenia. Często udaje się przekonać zwolenników konkurencyjnego poglądu lub przekonać do pewnego stopnia i wtedy mamy kompromis, ale czasem nie, ponieważ w grę wchodzą problemy, które po prostu kompromisowi nie podlegają. Takie jak na przykład poglądy religijne, filozoficzne czy moralne. Wielu teoretyków demokracji sądziło, że wobec tego najlepiej unikać publicznego dyskutowania o takich problemach, skoro nie da się ich demokratycznie rozwiązać. Jednak czasem trzeba.

Najczęściej ostatnio są to problemy zwane moralnymi: aborcja, in vitro czy eutanazja. Jednak to tylko pozór, że są to problemy moralne. W istocie spór dotyczy faktów i dlatego jest nie do rozwiązania. Nie dotyczy stanowisk moralnych czy ideologicznych, jak często i niesłusznie bywa opisywany. Albo zarodek lub embrion są żywymi ludźmi, albo nie są. Rozwiązania połowicznego nie ma. Ponadto rozwijająca się nieustannie w tempie zawrotnym medycyna dostarcza nam już nowych problemów związanych z genetyką, przeszczepami czy diagnostyką przednatalną. Co zrobić, kiedy wiemy już we wczesnych okresach ciąży, że dziecko będzie upośledzone w znacznym stopniu? Co zrobić z ludźmi starymi, którzy muszą dożywać w strasznych męczarniach?

Autopromocja
381367mega.png
381364mega.png
381208mega.png
Źródło: Dziennik Gazeta Prawna

Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.

Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.