W cotygodniowych spotkaniach uczestniczą zarówno byli jak i obecni członkowie Stowarzyszenia Ruch Poparcia Palikota. Jednym z nich jest Andrzej Kwapis, przedsiębiorca, który żąda od Palikota opłacenia faktury opiewającej na 43 tys. zł. Kwapis w zeszłym roku wyremontował całe biuro Ruchu: zburzył ściany, postawił nowe i pomalował je. - Do tej pory nie otrzymałem zaległych pieniędzy. Dwukrotnie wzywałem Palikota do ugody. Teraz idę do sądu – zapowiedział Kwapis.

„Wprost" dowiedział się nieoficjalnie, że Andrzej Kwapis nie jest jedynym, który planuje w najbliższych dniach złożyć pozew przeciwko Januszowi Palikotowi domagając cię uregulowania zaległych płatności. Kwoty roszczeń sięgają od 350 do 83 tysięcy złotych.

W spotkaniach uczestniczą także byli członkowie Ruchu, którzy poczuli się oszukani ideologicznie prze Janusza Palikota. Wśród nich znajduje się Agnieszka Gądek, była szefowa pomorskich struktur Stowarzyszenia RPP oraz Ruchu Palikota. - Jestem osobą pokrzywdzoną. Zaangażowałam serce, czas, pieniądze - spędziłam półtora roku tworząc pomorskie struktury Ruchu. Byłam przekonana o słuszności idei zarówno Stowarzyszenia RPP, jak i Ruchu Palikota, więc zainwestowałam w te organizacje 60 tys. złotych z moich oszczędności – wspomina Agnieszka Gądek w rozmowie z „Wprost”.

Reklama

Sąd: nie były to sytuacje jednostkowe, a częsta praktyka

W październiku Komitet Wyborczy Ruchu Palikota przegrał proces w trybie wyborczym, w którym zarzucało kłamstwo Pawłowi Tanajnie mówiącemu, że stowarzyszenie stosuje system rozliczeń 50/50. Ów system zdaniem Tanajny miał polegać na dążeniu do odroczenia płatności, a następnie albo próby ich ograniczania, albo niepłacenia w ogóle przez wyszukiwanie pozornych ułomności formalnych bądź nieprzyjmowanie faktur.

Były działacz Ruchu w trakcie procesu nie był jednak w stanie wymienić nazw firm, które miały rzekomo paść ofiarami takiego procederu. Jak zaznaczył, były to firmy transportowe, hotelarskie, a także organizujące kongres Ruchu na początku roku w Katowicach.

- Potem pojawiły się informacje o wykorzystanych członkach stowarzyszenia, którzy pracowali w call center, którzy nie otrzymali umówionej zapłaty, lub organizujących jakieś drobne dostawy" - mówił Tanajno.

Sędzia w uzasadnieniu do wyroku podkreślał, że faktem jest, iż w stowarzyszeniu istniały zaległości i szereg nieuregulowanych zobowiązań i nie były to sytuacje jednostkowe, a częsta praktyka.

Stowarzyszenie osób, które czują się poszkodowane przez lidera Ruchu Palikota ma zostać zarejestrowane w sądzie jeszcze w tym miesiącu. Do tej pory chętnych do przyłączenia się do stowarzyszenia jest około 400 osób.