Izraelski żołnierz Szalit uwolniony za tysiąc palestyńskich więźniów

18 października 2011

Izraelski sierżant Gilad Szalit, przetrzymywany przez ponad pięć lat przez palestyńskie ugrupowanie islamskie Hamas, zemdlał we wtorek przed spotkaniem ze swoją rodziną - niedługo po tym, jak został uwolniony w zamian za setki więźniów palestyńskich.

Zasłabnięcie Szalita opóźniło jego powrót do domu rodzinnego w Micpeh Hila w Galilei. Nie wiadomo, czy zamiast do domu nie trafi do szpitala na szczegółowe badania.

Niecałą godzinę po przewiezieniu Szalita przez Egipt do Izraela, po 1941 dniach spędzonych w niewoli w Strefie Gazy, wojskowy helikopter izraelski przetransportował go do bazy lotniczej Tel Nof, gdzie uwolniony żołnierz utonął w objęciach swoich bliskich: ojca, matki i dwojga rodzeństwa, a także dziadka.

W bazie Tel Nof żołnierza powitał osobiście premier Izraela Benjamin Netanjahu. Czekali tam na niego również m.in. wicepremier i minister obrony Ehud Barak oraz szef sztabu sił zbrojnych, generał Benny Ganc.

Netanjahu uścisnął żołnierza i powiedział: "Witaj w państwie Izrael. Dobrze mieć cię w domu". Sierżant był już wtedy ubrany w mundur, a nie w cywilną odzież, w której przybył do Izraela. Uśmiechał się, ale był blady, wyglądał na zmęczonego i wychudzonego.

Podczas ceremonii powitania Szalita Netanjahu powiedział, że decyzję o zawarciu porozumienia z Hamasem w sprawie uwolnienia żołnierza trudno było podjąć. Podkreślił jednak: "Jako żołnierz i dowódca brałem udział w niebezpiecznych misjach i zawsze wiedziałem, że jeśli wpadnę w ręce wroga ja sam albo moi towarzysze, to rząd izraelski zrobi wszystko, co w jego mocy, by mnie uwolnić i jako premier właśnie to zrobiłem". Dodał, że naród izraelski jest razem zarówno w dobrych, jak i złych chwilach. "Wzajemna odpowiedzialność nie jest tylko sloganem, ale podstawą naszej egzystencji tutaj" - oświadczył.

We wtorek rano Izrael wypuścił z więzień 477 Palestyńczyków

Minister obrony zapowiedział, że zrobi wszystko, by zapobiec porwaniom kolejnych izraelskich żołnierzy. Zarówno Netanjahu, jak i Barak deklarowali też, że tych wypuszczonych palestyńskich więźniów, którzy zdecydują się na powrót do terroru, spotka surowa kara.

Szef sztabu izraelskich sił zbrojnych generał Ganc nazwał Szalita bohaterem i życzył mu jak najszybszego "powrotu do normalnego życia".

Wcześniej, tuż po przekroczeniu granicy egipsko-izraelskiej, około południa, Szalit został przebadany przez lekarzy. Wedle rzecznika sił zbrojnych, generała Joawa Mordechaja, stan zdrowia uwolnionego jeńca był "dobry i stabilny". Żołnierz wziął prysznic, przebrał się w mundur i połączył telefonicznie z rodziną.

Na terytorium Egiptu Szalit wypowiedział się dla tamtejszej telewizji Nile TV, co - jak twierdzą źródła izraelskie - było naruszeniem uzgodnień. Na pytanie, jak się czuje, odparł: "Nie czuję się najlepiej z powodu całej afery". Na arabski zostało to przetłumaczone jednak jako "czuję się dobrze".

"Jestem bardzo podekscytowany. Od miesiąca czułem, że to się zbliża" - powiedział o swoim uwolnieniu egipskiej telewizji Szalit, choć - jak wyznał - o tym, że ono nastąpi dowiedział się dopiero w ubiegłym tygodniu.

We wtorek rano Izrael - zgodnie z umową, w zamian za oswobodzenie Szalita - wypuścił z więzień 477 Palestyńczyków, a 550 ma wyjść na wolność w ciągu dwóch miesięcy. Wielu z nich zostało skazanych za udział w zamachach terrorystycznych na Izraelczyków. Część rodzin ofiar stanowczo protestowała przeciwko porozumieniu o wymianie sprawców zamachów na Szalita i nawet złożyło w tej sprawie petycje do Sądu Najwyższego. Zostały one jednak oddalone.

Autopromocja
381367mega.png
381364mega.png
381208mega.png
Źródło: PAP

Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.

Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.

Powiązane