Prezydent Bronisław Komorowski, podsumowując pierwszy rok prezydentury, zapowiada działanie na rzecz odbudowy wspólnoty politycznej. Chce też wspierać przyśpieszenie modernizacji i reform. Za konieczne uznaje reformy systemu emerytalnego i finansów publicznych.

Prezydent poinformował też, że zlecił prace nad projektem ustawy medialnej. Jego zdaniem mediami publicznymi powinni kierować ludzie mediów, a nie aparatczycy partyjni. Uważa też, że należałoby opracować mechanizmy ograniczające wpływ polityków na media publiczne. Jego zdaniem takie zmiany są możliwe po wyborach parlamentarnych.

Rok od zaprzysiężenia Komorowskiego na urząd głowy państwa minie w sobotę, 6 sierpnia. Z tej okazji prezydent spotkał się we wtorek w Pałacu Prezydenckim z dziennikarzami. "Witam serdecznie w pałacu pod żyrandolem wspaniałym" - zażartował na początku spotkania. Nawiązał w ten sposób do ubiegłorocznej wypowiedzi Donalda Tuska dla "GW", który rezygnację z ubiegania się o prezydenturę uzasadnił tak: "To wszyscy wiemy, że po tym, jak nowy prezydent mówi słowa przysięgi, jest tylko prestiż, zaszczyt, żyrandol, pałac i weto".

Prezydent przyznał, że "to nie był łatwy rok". "Nie zamierzam sam go oceniać, to zostawiam dziennikarzom, opinii publicznej" - zastrzegł.

Reklama

"Zbliża się ważny moment - jak wybory parlamentarne, które otwierają nowy rozdział, jeśli chodzi o funkcjonowanie prezydentury w Polsce ze względu na naturalną cezurę. Mam wielką nadzieję, że następny rok - już po wyborach parlamentarnych - będzie rokiem trudnej, wspólnej pracy z rządem nad pogłębianiem procesów modernizacji kraju" - podkreślił Komorowski.

Jako ważny cel kolejnych lat swojego urzędowania wymienił "odbudowywanie wspólnoty politycznej", której funkcjonowanie - w ocenie prezydenta - jest obecnie zagrożone.

Reklama

Komorowski zapowiedział więc aktywne działanie na rzecz - jak mówił - "budowy minimum wspólnoty w wymiarze politycznym". "Liczę na to, że wybory parlamentarne trochę wychłodzą te nastroje" - zaznaczył prezydent.

Przypomniał, że do tej pory zapraszał na spotkania i konsultacje w Pałacu Prezydenckim przedstawicieli wszystkich opcji politycznych, jednak niektórzy mu odmawiali. Jak powiedział, chciałby, aby w przyszłości to się zmieniło.

Drugim obszarem zaangażowania prezydenta ma być działanie na rzecz przyśpieszenia tempa modernizacji i reform kraju. Jak mówił, wymaga to trudnych, ryzykownych decyzji politycznych. Jednak - jego zdaniem - takie gruntowne zmiany są konieczne, jeśli chodzi o system emerytalny oraz finanse publiczne.

Komorowski wyraził nadzieję, że po wyborach będzie mógł sprzyjać rządowi w podejmowaniu niełatwych decyzji.

"To oferta dzielenia się odpowiedzialnością" - podkreślił. Wyraził opinię, że każdy szef rządu jest zainteresowany konstruktywnym współdziałaniem z prezydentem.

Jednocześnie zaznaczył, że pierwszy rok jego prezydentury pokazał, że lepiej współpracować np. w procesie legislacyjnym z przedstawicielami rządu niż potem wetować ustawy.

Prezydent poinformował, że - aby unikać weta - pisał listy do premiera Tuska, konsultował się z ministrami na jak najwcześniejszym etapie prac legislacyjnych. "Zamierzam tę metodę stosować w przyszłości, bo się sprawdziła" - zapowiedział.

Jak dotąd prezydent Komorowski zawetował jedną ustawę - o utworzeniu Akademii Lotniczej w Dęblinie. We wtorek stwierdził, że słuszność tego weta potwierdził raport komisji Jerzego Millera dotyczący przyczyn katastrofy smoleńskiej. W raporcie - mówił Komorowski - podkreślono złe rozwiązania w szkoleniu wojskowym. Pytany, czy opublikowanie tego raportu wpłynie na notowania rządzących odparł, że w dużej mierze - nie. Przyznał jednak, że krytyka spadnie raczej na obecnie sprawujących władzę, gdyż "o zmarłych nie mówi się źle".

Komorowski powiedział, że do tej pory kontaktował się ze stroną rządową m.in. w ustawy o OFE, nowelizacji ustawy o emeryturach i rentach z FUS czy przepisach dotyczących refundacji leków. Jak zastrzegł, jego polityka nie polega "na czyhaniu" na potknięcia rządu.

Podkreślił ponadto, że w dziedzinie polityki zagranicznej ważne dla niego jest pogłębianie współpracy z sąsiadami Polski, krajami Grupy Wyszehradzkiej i państwami rozwijającymi się, m.in. z Chinami, gdzie - jak zapowiedział - planowana jest jego wizyta. Podkreślił rolę kontaktów gospodarczych z tymi krajami.

Komorowski zaznaczył też, że ważnym partnerem dla Polski jest m.in. Ukraina. Przypomniał w tym kontekście swoją majową rozmowę z prezydentami Ukrainy Wiktorem Janukowyczem i USA Barackiem Obamą w Warszawie.

Dodał, że celem takich spotkań jest m.in. pokazanie Ukrainie, że "ma otwartą drogę na Zachód oraz drogę dialogu ze Stanami Zjednoczonymi". "W pełni udało się to osiągnąć" - ocenił. Podkreślił też, że prezydent USA "doskonale odczytuje znaczenie Ukrainy w regionie". Komorowski zapowiedział, że "Polska będzie wspierała Ukrainę w procesie podejmowania decyzji wiążących ten kraj z systemem zachodnim". W jego ocenie, jest to obecnie możliwe bez tworzenia antagonizmów w relacjach rosyjsko-ukraińskich i polsko-rosyjskich.

Komorowski ocenił też, że mamy "niedobre nawyki" prowadzenia polityki emocjonalnej. Jako przykład podał politykę wobec Litwy prowadzoną przez ostatnich 20 lat. Przyznał, że sam osobiście ma ogromną sympatię do Litwy, ale też z powodów rodzinnych dobrze zna tę tematykę. "Litwa ma do Polski cały szereg interesów, a my mamy głównie emocje" - podsumował Komorowski.