Brytyjski rząd wypowiada wojnę bezrobotnym z wyboru. W tym tygodniu minister pracy Iain Duncan Smith ogłosi wzorowany na amerykańskim program walki z obywatelami, dla których pobieranie zasiłku stało się sposobem na życie.

To część rządowego planu cięć, który ma w sumie przynieść rocznie 190 mld funtów oszczędności. Program Smitha opisał w weekendowym wydaniu dziennik „Guardian”.

Jak to jest, gdy pracujesz

Rozwiązanie jest proste. Smith przekonuje, że bezrobocie nie może być bardziej opłacalne od pracy. I proponuje, by zarejestrowani bezrobotni co jakiś czas musieli spędzać w firmach czy organizacjach charytatywnych wskazanych im przez urząd pracy cztery tygodnie po co najmniej 30 godzin tygodniowo. Wszystko w ramach zasiłku dla bezrobotnych. Jeśli ktoś będzie unikał tego obowiązku, automatycznie straci go na miesiąc.

W Wielkiej Brytanii bezrobotni poniżej 25. roku życia dostają od państwa 51 funtów tygodniowo, powyżej tej granicy – 64. Dotychczas bezrobotny z wyboru mógł teoretycznie stracić zasiłek, jeśli odmawiał uczestniczenia w kursach zmiany kwalifikacji albo nie przychodził na rozmowy o pracę. Jak przekonują eksperci, w praktyce sankcje funkcjonowały jedynie na papierze.