Parlament Europejski chce parytetów narodowych w unijnej dyplomacji, by rozmontować w niej dominację starej Unii. Ale szefowa unijnej dyplomacji jest przeciw, „bo to pozbawiłoby szans najlepszych”. W domyśle: Belgię, Francję, Niemcy
Catherine Ashton po objęciu funkcji przekonywała, że unijna dyplomacja powinna być instytucją, w której obowiązuje równowaga płci i geograficzna. A stan, w którym na 115 ambasadorów UE tylko 5 pochodzi z nowej Europy, należy traktować jako przejściowy.
Teraz jednak najwyraźniej zmieniła zdanie. W liście do szefa komisji spraw zagranicznych Parlamentu Europejskiego Gabriele’a Albertiniego i posła PE Jacka Saryusza-Wolskiego napisała, że specjalne regulacje pozwalające zapewnić dochodzenie do tej równowagi są niepotrzebne. W jej przekonaniu unijna dyplomacja wyłaniana na zasadach lansowanych przez PE straci charakter wspólnotowy, a kwoty dla nowych państw UE przy naborze do Europejskiej Służby Działań Zewnętrznych (ESDZ) „pozbawią szans najlepszych”.
Załóż konto lub zaloguj się
i zyskaj dostęp na 14 dni za darmo.
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.