03.07. Nowy Jork (PAP) - W sobotę rano w okręgu nowojorskim rozpoczęła się druga tura wyborów prezydenckich.

Oczekiwano rekordowej frekwencji, bo ponad 4 tysiące osób zarejestrowało się dodatkowo po pierwszej turze. W siedmiu punktach wyborczych mogło głosować 20448 Polaków.

Jeszcze przed otwarciem lokali wyborczych, czyli przed godz. 6, zaczęły ustawiać się kilkuosobowe kolejki. Wielu wyborców starało się głosować jak najwcześniej, przed wyjazdem na długi weekend w związku z obchodzonym w USA 4 lipca Świętem Niepodległości (Independence Day).

Najwięcej Polaków, 6519, zapisanych było na Greenpoincie. Przed wejściem do Centrum Polsko-Słowaiańskiego od rana widać było sporą grupę oczekujących na głosowanie.

W Passaic, jedynym lokalu wyborczym w New Jersey, na liście wyborczej było 4988 nazwisk. Do drugiej tury zarejestrowano tu dodatkowo 1000 osób.

"Długo zastanawiałem się, czy mieszkając w USA od 22 lat mam prawo glosować" -powiedział Krzysztof Wielecki, który 5 lat temu przeprowadził się do Passaic z San Diego w Kalifornii. "Rozmawiałem o tym z kilkoma znajomymi. Jedni uważają, że jak się zna Polskę tylko z gazet czy internetu, to nie powinno się na siłę uszczęśliwiać tych, którzy tam mieszkają. Są tacy, którzy nie mieli od 20 lat ważnego paszportu, a teraz głosują. Ja mam w Polsce rodzinę, jeżdżę do nich co roku i wiem ile kosztuje np. kostka masła."

Niektórzy głosują po raz pierwszy, bo ich zdaniem "Polska jest w szczególnej sytuacji i głosowanie jest dziś bardzo ważne."

Według informacji uzyskanych od konsula RP w Nowym Jorku Przemysława Balcerzyka, wiele osób, które akurat podróżowały, głosowało na podstawie zaświadczenia z Polski lub z innych obwodów. "Głosowanie trwa znacznie krócej niż w pierwszej turze, bo do wyboru są tylko dwa nazwiska" dodał w rozmowie z PAP.

Ewa Strzałkowska, PAP

fit/