Baecker podkreślił, że trudno wskazać zdecydowanego zwycięzcę, a spotkanie pod względem merytorycznym przypominało niedzielną debatę.
"Rozmowa była o wiele bardziej wyrównana niż w niedzielę; Kaczyński co prawda o wiele bardziej atakował, ale Komorowski pokazywał to, co było mało widoczne wcześniej: że jest człowiekiem budowania mostów, zgody, dąży do porozumienia, jest w stanie przezwyciężać podziały partyjne. Pokazał tę twarz, ten wizerunek, który chciał budować poprzez billboardy i teraz potrafił pokazać to w trakcie debaty" - ocenił ekspert.
"To była wyrównana walka bokserska, w której cios szedł za ciosem i nie liczono się w ogóle z tym, co odpowie przeciwnik, bo cios musiał być zadany" - podkreślił Baecker.
Zdaniem politologa, brak wyraźnego zwycięzcy debaty "nie może satysfakcjonować Kaczyńskiego", bo - jak mówił - "tylko ogromna, zdecydowana wygrana dałaby mu większe szanse na zwycięstwo wyborcze".
Brak zwycięzcy jest natomiast - jego zdaniem - korzystniejszy dla Komorowskiego. "Kompromis powoduje utrzymanie istniejącego stanu przewagi Komorowskiego" - zaznaczył Baecker. W jego opinii, znacząca przegrana Komorowskiego w debacie, "na miarę porażki Wałęsy w 1995 roku", oznaczałaby nieuchronny odpływ jego zwolenników przed drugą turą wyborów. (PAP)