"Przy nim nie wolno było siedzieć i wypoczywać, należało spacerować, pływać, ćwiczyć, chodzić na grzyby, biegać i dopiero można było coś zjeść. Nie wyobrażam sobie, jak to będzie bez niego, prawdę mówiąc" - mówiła dla Kroniki w TVP Kraków żona Halina Wassermann.

"Śmiechy, żarty - wnuczki go po prostu uwielbiały, bo potrafił z nimi tak szaleć, jak nikt nie potrafił. Miał taką śmieszną cechę, zawsze pobłądził. Zawsze jechaliśmy dwie godziny dłużej niż należało i zawsze przy tym było dużo śmiechów i żartów, ponieważ było to nagminne" - wspominała.

"Jedna z najwybitniejszych postaci Prawa i Sprawiedliwości" - powiedział premier Donald Tusk podczas ceremonii powitania trumien z ciałami ofiar katastrofy.

Wassermann urodził się w 1949 roku w Krakowie w rodzinie o tradycjach kolejarskich. Był absolwentem wydziału prawa Uniwersytetu Jagiellońskiego.

Pracę zawodową rozpoczął w 1972 roku w prokuraturze Powiatowej w Chrzanowie, po trzech latach trafił na krótko do Prokuratury Powiatowej w Jaworznie (1975), a potem przez prawie 9 lat pracował w Prokuraturze Rejonowej w Brzesku (1975-1984). Z Brzeska trafił już do Krakowa, najpierw do Prokuratury Rejonowej dla dzielnicy Krowodrza (1984-1989), potem do wojewódzkiej, gdzie w latach 1989-1991 był zastępcą szefa prokuratury.

W 1993 przeszedł do Prokuratury Apelacyjnej i pracował tam do 2000 roku, pełniąc również obowiązki rzecznika prasowego. Przez pięć miesięcy w 1993 roku był delegowany do Prokuratury Krajowej.

Jednocześnie w latach 1989-1990 był członkiem Komisji Wojewódzkiej ds. Weryfikacji Pracowników Służby Bezpieczeństwa w Krakowie. W latach 2000-2001 pełnił obowiązki Prokuratora Krajowego w rządzie Jerzego Buzka. Wassermann jedynie "pełnił obowiązki" (na wniosek ówczesnego ministra sprawiedliwości Lecha Kaczyńskiego), gdyż nie został formalnie mianowany przez premiera na to stanowisko. Prasa pisała, że jego kandydatura budziła sprzeciw UOP.

W październiku 2001 r. trafił do Sejmu jako poseł z listy PiS. Pracował m.in. jako wiceprzewodniczący Sejmowej Komisji Sprawiedliwości i Praw Człowieka oraz przewodniczący Sejmowej Komisji ds. Służb Specjalnych. Szczególną sławę zdobył jako dociekliwy członek sejmowej komisji śledczej ds. PKN Orlen.

W październiku 2005 roku został ministrem do spraw służb specjalnych w rządzie premiera Kazimierza Marcinkiewicza. 14 lipca 2006 został ponownie powołany na to stanowisko w rządzie Jarosława Kaczyńskiego. Ze stanowiska został odwołany 7 września 2007 r. z jednoczesnym powołaniem na sekretarza stanu w KPRM ds. służb specjalnych, a 11 września powrócił na uprzednio zajmowany urząd.

W wyborach parlamentarnych w 2007 roku po raz trzeci uzyskał mandat poselski. Od listopada 2009 zasiadał w sejmowej komisji śledczej ds. tzw. afery hazardowej. W grudniu został wyłączony z prac tej komisji w związku z planowanym przesłuchaniem go w charakterze świadka. Po odebraniu zeznań w styczniu 2010 r. decyzją Sejmu został przywrócony do składu komisji.

Zostawił żonę i troje dorosłych dzieci. Jak podawał na własnej stronie internetowej, lubił grzybobranie, jazdę na rowerze, kajakarstwo i pływanie. Jego maksymą życiową było: "Uczciwie postępować w każdej sytuacji bez względu na konsekwencje".

Za swoje ważniejsze osiągnięcia uważał nadzorowanie w Prokuraturze Apelacyjnej w Krakowie w latach 90. śledztwa w sprawie utrudniania śledztwa dotyczącego śmierci Stanisława Pyjasa w 1977 roku - do momentu skazania przez sąd oskarżonych o to byłych funkcjonariuszy SB. W Prokuraturze Krajowej - "doprowadzenie do uporządkowania i ukierunkowania śledztwa w sprawie gangu pruszkowskiego w sposób dający możliwość szybkiego przygotowania aktu oskarżenia". Także - "nadzór nad najpoważniejszymi śledztwami dotyczącymi przestępczości zorganizowanej".

"Wypełniając obowiązki posła, staram się aktywnie i skutecznie zabiegać o przestrzeganie prawa, walczyć z korupcją i mafią. Marzę o kraju prawa i sprawiedliwości, i tą zasadą kieruję się w swojej pracy, w której wykorzystuję doświadczenia zdobyte w pracy w prokuraturze, w której przez wiele lat nadzorowałem najpoważniejsze śledztwa dot. przestępczości zorganizowanej - zabójstwo Komendanta policji Marka Papały, ministra sportu Jacka Dębskiego, napadu na Kredyt Bank w Warszawie, śledztwa w sprawie umowy na budowę gazociągu jamalskiego i prywatyzacji PZU" - taki wpis znajdował się jeszcze w dniu śmierci na jego stronie internetowej.

"Był to człowiek bardzo prawy, szlachetny, emanujący spokojem i życzliwością, tak że spotkanie z nim, rozmawianie o tych czasami bolesnych sprawach prowadziło zawsze do pewnego wyciszania i nabierania dystansu do wielu spraw, pozbywania się emocji. To była ta jego cecha charakterystyczna, która mi najbardziej utkwiła w pamięci" - powiedział PAP senator Zbigniew Cichoń, przyjaciel zmarłego. Jak dodał, poznał Zbigniewa Wassermanna przed ponad 30 laty, jako aplikant adwokacki. "Przez te lata nasze drogi się zbliżały, w końcu znalazłem się w parlamencie jako senator, zresztą kandydowałem z jego namowy" - dodał Zbigniew Cichoń.(PAP)

hp/ la/ jra/