Po połączeniu UKIE i MSZ dotychczasowy szef Urzędu Mikołaj Dowgielewicz będzie pełnił funkcję sekretarza stanu ds. europejskich w MSZ. Najprawdopodobniej pozostanie też pełnomocnikiem rządu ds. przygotowań do prezydencji w UE (Polska będzie przewodniczyć pracom UE w drugiej połowie 2011 roku).
Łączny budżet UKIE i MSZ będzie wynosił ok. 1 mld 300 mln zł. Około 80 proc. tej kwoty zostanie przeznaczone na utrzymanie placówek za granicą i składki wpłacane do organizacji międzynarodowych. Pozostała część będzie do rozdysponowania w kraju m.in. na wynagrodzenia dla pracowników.
Liczba pracowników MSZ, po przyłączeniu z UKIE, zwiększy się o ok. 400 osób. Dyrektor generalny służby zagranicznej Rafał Wiśniewski ocenił w rozmowie z PAP, że pracownicy Urzędu nie powinni obawiać się zwolnień. "UKIE nie realizowało tych samych zadań co MSZ; skoro one się nie pokrywają, nie ma powodu mówić o zwalnianiu kogokolwiek. Nie zamierzamy nikogo się pozbywać" - przekonywał.
Pracowników departamentów MSZ, które będą zajmować się sprawami członkostwa Polski w UE, nie będą obowiązywać zasady takie jak w przypadku służby zagranicznej. Jako przykład Wiśniewski wymienił odmienne kwalifikacje potrzebne do objęcia funkcji dyrektora.
Podkreślił, że aby zostać dyrektorem departamentu spraw zagranicznych, trzeba mieć stopień dyplomatyczny. "Natomiast w departamentach obsługujących sprawy unijne taki stopień nie jest już wymagany" - tłumaczył.
Według Wiśniewskiego w praktyce oznacza to również, że w dziale spraw zagranicznych trzeba znać dwa języki obce na wysokim poziomie; w dziale członkostwa z UE - wystarczy znajomość jednego języka na niższym poziomie. Dyrektor zapewnił, że dla pracowników z UKIE, którzy po pierwszym stycznia znajdą się w departamencie zajmującym się sprawami zagranicznymi, przewidziano specjalny tryb ułatwiający im uzyskanie stopnia dyplomatycznego. "Zgodnie z ustawą, jeśli przez trzy lata ktoś pracował w administracji rządowej, ma egazmin na odpowiednio wysokim poziomie z jednego języka i złoży dokument wyrażający chęć przyjęcia do służby zagranicznej, uzyska członkostwo w tej służbie na trzy lata" - wyjaśnił. W ciągu tego czasu - jak mówił - dana osoba będzie musiała zdać egzamin z drugiego języka oraz uczęszczać na kursy i szkolenia, by zwiększyć swoje kwalifikacje.
Wiśniewski dodał, że gdyby ktoś w ciągu tych trzech lat nie zdał np. egzaminu ze znajomości drugiego języka, wówczas jego umowa o pracę może być rozwiązana.
Pytany o różnicę zarobków między UKIE (gdzie wynagrodzenia były wyższe) a MSZ Wiśniewski ocenił, że te dysproporcje wyrównują się. Jak tłumaczył, lepsze zarobki pracowników w UKIE brały się stąd, że w Urzędzie było kiedyś znacznie więcej etatów niż faktycznie zatrudnionych osób. Dlatego - jak mówił - pieniądze były rozdzielane na nagrody i premie.
"Jednak w tym roku wolne etaty zaczęto obsadzać osobami potrzebnymi do przygotowań Polski do prezydencji w połowie 2011 roku i w związku z tym worek z nagrodami zmniejszył się do rozmiarów małej sakiewki" - tłumaczył. Ocenił, że pracownicy UKIE mogą mieć poczucie, że to z powodu połączenia z MSZ ich zarobki zmieniają się. Będziemy się zatem starali, aby wyrównywanie wynagrodzeń nie odbywało się "+do dołu+, tylko +do góry+, by nie zabierać komukolwiek" - zapewnił.
Zgodnie z ustawą o połączeniu UKIE z MSZ powstanie Komitet do Spraw Europejskich. Zostanie utworzony w miejsce Komitetu Integracji Europejskiej, powołanego jeszcze przed wejściem Polski do Unii. "KIE nie zebrał się od pięciu lat, integracja Polski już się dokonała, więc warto było uregulować tę kwestię i utworzyć komitet z kompetencjami, zadaniami odpowiadającymi dzisiejszym potrzebom" - podkreślił Wiśniewski.
Nowy Komitet ma działać szybciej i bardziej sprawnie, dzięki temu - jak wyjaśniał dyrektor - że Rada Ministrów będzie mogła upoważnić to gremium nie tylko do rozpatrywania spraw związanych z członkostwem w UE, ale też do rozstrzygania ich. Nowo powstały Komitet będzie mógł podejmować decyzje, które będą ostateczne - mówił Wiśniewski. Jeśli - dodał - członkowie Komitetu do Spraw Europejskich nie będą mogli dojść do porozumienia w danej kwestii, wówczas sprawa będzie rozpatrywana na posiedzeniu rządu.
Pracom Komitetu ma przewodniczyć minister odpowiadający za sprawy członkostwa Polski w UE. Ale - jak powiedział Wiśniewski - "bardzo możliwe", że z upoważnienia Sikorskiego spotkania będzie prowadził Mikołaj Dowgielewicz.