Nowe przepisy nie wejdą w życie od razu. Nadawcy i agencje reklamowe będą mieli pół roku na dostosowanie się do nich. KRRiT chce, by "dźwięki reklamowe nie były przeraźliwie brzmiące". Poprzednie rozwiązania prawne nie odniosły spodziewanych efektów. Dalej przerwy reklamowe były wyraźnie głośniejsze od telewizyjnej audycji.

Do tej pory rada w walce z tym uciążliwym zjawiskiem ograniczała się do apeli do nadawców, żeby sami kontrolowali głośność spotów. Stacje telewizyjne konsekwentnie tłumaczyły, że robią, co do nich należy.

Teraz nadawcy będą musieli używać do oceniania reklam określonych przez radę oprogramowania i urządzeń. Pozwalają na to nowe technologie, z których chce skorzystać KRRiT. – Jeśli się nie dostosują, mamy odpowiednie instrumenty, by ich ukarać. I nie chodzi tylko o upomnienia czy kary finansowe, ale też sankcje związane z telewizyjną koncesją – ostrzega przewodniczący KRRiT Witold Kołodziejski.

Na zbyt głośne reklamy narzekali widzowie w niemal wszystkich krajach Unii Europejskiej. Z raportu KRRiT wynika, że skutecznie poradziło sobie z tym problemem tylko kilka państw.

Czytaj więcej: Dziennik.pl

Anna Nalewajk, Barbara Sowa

dziennik.pl