Podczas wtorkowego posiedzenia hazardowej komisji śledczej Wassermann mówił, że marszałek Sejmu Bronisław Komorowski przekazał mu pisma, w których został on wezwany do rezygnacji z immunitetu poselskiego w związku z dwiema sprawami.
Poseł PiS powiedział wówczas, że pierwsze pismo to "wezwanie do rezygnacji z immunitetu, bo pan gen. Dukaczewski chce go oskarżyć". "Drugie, ekspert od spraw służb specjalnych, pan Piotr Niemczyk, mnie chce oskarżyć. Czy to jest przypadek, czy to może ma jakieś znaczenie?" - pytał Wassermann podczas wtorkowego posiedzenia komisji śledczej. Przewodniczący komisji Mirosław Sekuła (PO) odpowiedział wówczas, że to nie są sprawy, które są przedmiotem badania komisji.
Dziś Wassermann powiedział, że Dukaczewski pozwał go za ujawnienie tajemnicy państwowej podczas telewizyjnej audycji, w której poseł PiS "pokazał dokument, że gen. Dukaczewski był szkolony na kursie KGB (...), kiedy Polska już odzyskiwała niepodległość i suwerenność".
Wassermann zaznaczył, że dokument ten otrzymał od obecnego posła PiS, b. likwidatora WSI Antoniego Macierewicza "jako dokument jawny". Dodał, że nie pamięta nawet, kiedy wyemitowana była audycja telewizyjna, w której go zaprezentował. "Lata temu. (...) Teraz pan Dukaczewski uznał, że warto po ten oręż sięgnąć" - mówił.
Poseł PiS powiedział, że pozwał go także Piotr Niemczyk
Poseł PiS powiedział, że pozwał go także Piotr Niemczyk - obecnie m.in. ekspert sejmowej komisji ds. służb specjalnych. Wassermann określił go jako "człowieka, który jest w bardzo zażyłych relacjach z ABW, z panem Krzysztofem Bondarykiem (szefem ABW)". "Nawet myślę nie tylko w relacjach eksperckich" - dodał.
"Tenże człowiek znowu chce mnie skarżyć o to, że wtedy, kiedy były wybory ekspertów do sejmowej komisji ds. służb specjalnych, wypowiedziałem się, że odrzucenie pana Zybertowicza jest skandalem, bo w tej komisji są ludzie, którzy byli oficerami dawnych służb bezpieczeństwa, są ludzie, którzy byli związani z inwigilacją prawicy - czytaj: pan Niemczyk. On uznał, że to jest pomówienie i z tego powodu kieruje akt oskarżenia" - powiedział Wassermann.
Dodał, że odpisy aktów oskarżenia zostały mu dostarczone przez posłańca od marszałka z oświadczeniem do podpisu, że może zrezygnować z immunitetu. Pytany, czy zrzeknie się immunitetu w tych dwóch sprawach, Wassermann odpowiedział: "Nie widzę takiego powodu, ponieważ uważam, że jest o czym poinformować Wysoką Izbę - o działalności służb specjalnych i osób z nimi związanych".
Dukaczewski powiedział, że wytoczył proces karny Wassermannowi za to, że we wrześniu 2007 r., jako ówczesny koordynator ds. służb specjalnych w rządzie PiS, pokazał w TVN24 dokument ukończenia w Moskwie latem 1989 r. kursu sztabowo-dowódczego GRU (wywiadu wojska ZSRR) przez Dukaczewskiego, ówczesnego oficera służb specjalnych wojska PRL. Złamanie prawa zarzucił Wassermannowi obecny w TVN24 b. szef MON Radosław Sikorski. "To jest materiał zapewne z teczki osobowej żołnierza Wojska Polskiego - teczki osobowe mają klauzulę "poufne" i jestem zszokowany, że konstytucyjny minister może takie rzeczy do mediów przynosić" - mówił Sikorski. Wassermann dodał, że dokument jest jawny, a pytany, skąd go ma, odparł: "Znalazłem go pod wycieraczką swojego mieszkania".
Dukaczewski złożył po tym zawiadomienie do prokuratury o podejrzeniu popełnienia przez Wassermanna przestępstwa ujawnienia niejawnych informacji (zawartych w teczce personalnej żołnierza WSI), połączonego ze złamaniem ustawy o ochronie danych osobowych oraz zniesławienia go zarzutem, by miał się uczyć handlu bronią do celów politycznych. Śledztwo w tej sprawie umorzono; wtedy Dukaczewski zdecydował się na oskarżenie prywatne.
Niemczyk wytoczył proces Wassermannowi za jego zarzuty
Niemczyk (działacz opozycji w PRL, po 1990 r. w UOP) powiedział, że wytoczył proces Wassermannowi za jego zarzuty, że jako oficer UOP był autorem w początku lat 90. instrukcji UOP 0015, która miała - według Wassermanna - umożliwiać inwigilację prawicy (instrukcję ujawnił w 1993 r. Jarosław Kaczyński). Niemczyk przyznaje, że był autorem instrukcji, ale zapewnia, że nie zezwalała ona na żadną inwigilację opozycji. "Chodzi mi o to, by Wassermann się z tego wycofał lub aby sąd uznał, ze to nie była prawda" - dodał Niemczyk.
Podstawą prawną obu aktów oskarżenia jest artykuł kodeksu karnego, który przewiduje do 2 lat więzienia za zniesławienie w mediach.
Zgodnie z regulaminem Sejmu, Komisja Regulaminowa i Spraw Poselskich rozpatruje przekazane przez marszałka Sejmu wnioski w sprawie wyrażenia zgody na pociągnięcie posła do odpowiedzialności za przestępstwo lub wykroczenie. Jeśli poseł sam nie zrzeknie się immunitetu, Sejm rozpatruje sprawozdanie Komisji wysłuchując jedynie sprawozdawcy; prawo do zabrania głosu przysługuje również posłowi, którego wniosek dotyczy. Nad sprawozdaniem tym nie przeprowadza się dyskusji.