Głosowanie na kandydatów do Parlamentu Europejskiego rozpoczęło się w niedzielę we Francji metropolitarnej. Już dzień wcześniej poszli do urn mieszkańcy francuskich terytoriów i departamentów zamorskich, w tym Gwadelupy, Martyniki i Gujany. Francuzi wybiorą 72 eurodeputowanych w 8 okręgach. Listy wyborcze wystawiło 160 komitetów. Lokale wyborcze są otwarte na większości terytorium Francji od godziny 8 do 18, a w dużych miastach i regionie paryskim do 20.
Ośrodki sondażowe przewidują niską frekwencję wyborczą, oscylującą wokół 40-45 proc. Obawiają się, że może zostać przekroczona rekordowa francuska absencja wyborcza z ostatnich eurowyborów z 2004 roku, która sięgnęła wtedy 57 proc.
W ostatnich sondażach przedwyborczych prowadziła rządząca prawicowa Unia na Rzecz Ruchu Ludowego (UMP) prezydenta Nicolasa Sarkozy'ego przed socjalistami oraz listą Zielonych.
Według sondażu ośrodka TNS Sofres, zrealizowanego 3-4 czerwca, na prawicową UMP chciało głosować 27 proc. wyborców, a na Partię Socjalistyczną - 19 proc. Faworyci pozostają na czele wyborczych prognoz od wielu tygodni. Trzecią pozycję zajęła w tym badaniu niespodziewanie lista Ekologicznej Europy, prowadzona przez Daniela Cohn-Bendita, wiceprzewodniczącego frakcji Zielonych odchodzącego Parlamentu z poparciem 15,5 proc. Francuzów. W ten sposób ekologowie wyprzedzili zajmującą do tej pory trzecie miejsce listę MoDemu (Ruchu Demokratycznego) pod wodzą Francois Bayrou z 12,5 proc.
Na końcu stawki z kilkuprocentowym poparciem pozostawały partie: Front Lewicy (w tym komuniści), nacjonalistyczny Front Narodowy Le Pena, Libertas i Nowa Partia Antykapitalistyczna.
Podobne wyniki - z jedną wyraźną różnicą - podał też sondaż Opinion Way-Fiducial opublikowany w miniony piątek przez dziennik "Le Figaro". Według tego badania, trzecie miejsce zajął ciągle MoDem - 12,5 proc. głosów, a tuż za nim była Ekologiczna Europa - 12 proc.