W prowadzonych w nocy z soboty na niedzielę walkach w różnych częściach Południowego Waziristanu zginęło też dwóch pakistańskich żołnierzy, a ok. 20 zostało rannych. W regionie tym ma się ukrywać dowódca pakistańskich talibów Baitullah Mehsud.
Walki w tym regionie zaostrzyły się w ostatnich dniach, gdy władze informują o bliskim końcu ofensywy wojsk pakistańskich w położonej ok. 160 km od stolicy, Islmabadu, dolinie Swat, w Północno-Zachodniej Prowincji Pogranicznej. Według obserwatorów, oznacza to, że armia może teraz rozszerzyć ofensywę także na półautonomiczne Terytoria Plemienne Administrowane Federalnie, gdzie leży Południowy Waziristan.
W niedzielę przedstawiciel ministerstwa obrony Pakistanu Syed Athar Ali powiedział, że trwająca od miesiąca ofensywa w dolinie Swat jest bliska "zakończenia z powodzeniem".
"Zostało nam tylko 5-10 proc. zadań do wykonania i w ciągu dwóch lub trzech dni ten obszar będzie oczyszczony" - oświadczył w Singapurze, gdzie odbywa się doroczny szczyt azjatycki poświęcony kwestiom bezpieczeństwa.
W sobotę armia pakistańska poinformowała o przejęciu największego miasta w dolinie Swat - Mingory.
Pakistańskie władze informowały, że w operacji zginęło ok. 1200 bojowników, a 80 aresztowano. Śmierć poniosło też ok. 80 żołnierzy. Nie podano informacji o liczbie ofiar cywilnych, ale zapewniono, że podjęto "wszelkie starania, by oszczędzić niewinną ludność".
Jednocześnie Syed Athar Ali podkreślił w Singapurze, że pakistańska broń atomowa nie wpadnie w ręce bojowników, ponieważ Islamabad stale poprawia warunki bezpieczeństwa, a ponadto może liczyć na pomoc zaprzyjaźnionych krajów. Dodał, że wojsko pozostanie w dolinie Swat także po zakończeniu operacji, dopóki kontroli nad tym terytorium nie przejmie policja.
Stanom Zjednoczonym zależało, by władze Pakistanu wyeliminowały Al-Kaidę i talibów z pogranicznego terytorium Pakistanu, skąd prowadzone są ataki na siły zachodnie w Afganistanie.