Manifestanci, głównie młodzież z zapalonymi pochodniami, spalili na głównym placu miasta flagę turecką. Potem skierowali się pod pomnik ofiar ludobójstwa. Główne uroczystości odbędą się w piątek w obecności prezydenta Serża Sarkisjana.

Wielu uczestników niosło flagi krajów, które uznały rzeź Ormian w 1915 roku za ludobójstwo - Kanady, Francji, Polski, Szwajcarii.

Barack Obama zadeklarował podczas swej kampanii wyborczej w 2008 roku, że uzna ludobójstwo Ormian.

Uczestnicy demonstracji wyrażali nadzieję, że Obama dotrzyma obietnicy w piątek, 24 kwietnia, w dniu, gdy prezydenci amerykańscy tradycyjnie składają deklaracje na temat masakry Ormian. Do tej pory unikali używania określenia "ludobójstwo", aby nie drażnić Turcji - natowskiego sojusznika.

"Jestem na 99 procent pewien, że Obama nie użyje słowa ludobójstwo" - powiedział ormiański analityk Aleksandr Isandrian.

Dodał, że Obama chce pomóc procesowi normalizacji stosunków turecko-armeńskich i dlatego nie będzie chciał zaogniać sytuacji.

Amerykański prezydent zaapelował do Ankary i Erywania o "szybkie" znalezienie rozwiązania i normalizację stosunków między obydwoma krajami.

Turcja i Armenia nie utrzymują stosunków dyplomatycznych, gdyż na ich relacjach ciąży przede wszystkim sprawa mordów ludności ormiańskiej przez Turków osmańskich w czasie I wojny światowej. Armenia uważa je za ludobójstwo, czemu strona turecka zaprzecza.

W środę wieczorem poinformowano, że obydwa kraje porozumiały się w sprawie "mapy drogowej", prowadzącej do normalizacji stosunków i pojednania. (PAP)

jo/ mc/

6592