"Opinia publiczna powinna wiedzieć, co się dziś w kraju dzieje, a raczej, co się dziś w kraju wyprawia - rząd całkowicie lekceważy zagrożenie dla milionów ludzi" - powiedział J.Kaczyński na konferencji prasowej.
Oświadczył, że w kryzysie "ludzie PO", którzy "opanowali spółki Skarbu Państwa" zarabiają bardzo dużo, a podwyżki dla pracowników są niskie lub ich nie ma.
Wytknął też przyznanie przez prezydent Warszawy Hannę Gronkiewicz- Waltz nagród pracownikom stołecznego Ratusza. Gronkiewicz-Waltz zdecydowała o przeznaczeniu w tym roku na premie dla urzędników 58 mln zł.
"Ja wracam do tego, co powiedział kiedyś Jerzy Urban: rząd się sam wyżywi. W tym kryzysie rząd się sam wyżywi i PO się sama wyżywi - tak to trzeba określić. To jest sytuacja w najwyższym stopniu skandaliczna" - oświadczył J.Kaczyński.
Prezes PiS sprzeciwił się też pomysłowi podwyższenia składek społecznych. Jak mówił, taki krok rządu oznaczać będzie większe bezrobocie i zmniejszenie popytu. "To kolejny mechanizm spowalniający gospodarkę, to instrument zaostrzania kryzysu" - dodał.
"Rząd Tuska nie słucha społecznych protestów, które będą się nasilały"
Według szefa Klubu PO Zbigniewa Chlebowskiego, ocena realizacji budżetu państwa na ten rok, która zostanie dokonana na przełomie kwietnia i maja, zdecyduje o ewentualnych podwyżkach składek społecznych.
Szef PiS podkreślił, że taki krok rządu byłby tym dziwniejszy, że dysponuje on pokaźnymi środkami z Unii Europejskiej. Skrytykował też sposób zarządzania tymi funduszami. "Rząd uruchamia mechanizmy, żeby było coraz gorzej, a strach ludzi przed bezrobociem go nie interesuje" - uważa szef PiS.
Podobne opinie ma sekretarz generalny PiS Jarosław Zieliński. "Rząd Donalda Tuska nie ma żadnego pomysłu na walkę z kryzysem, a pod hasłami solidarności społecznej potrafi tylko odbierać pieniądze kolejnym grupom zawodowym" - mówił Zieliński na piątkowej konferencji prasowej w Łodzi.
W jego opinii, działania rządu mogą doprowadzić do destabilizacji państwa. Zieliński uważa, że obecna sytuacja w Polsce jest podobna do tej z czasów PRL, gdy "naród wbrew rządowej propagandzie sukcesu uważał, że w kraju dzieje się źle". "Rząd Tuska nie słucha społecznych protestów, które będą się nasilały. Jeżeli nadal będzie głuchy, to sytuacja w Polsce może się systematycznie pogarszać" - stwierdził Zieliński.