Islamscy porywacze trzech wysłanników Międzynarodowego Komitetu Czerwonego Krzyża - Włocha, Szwajcara i Filipińczyka - zagrozili w środę ścięciem co najmniej jednego z nich, jeśli armia filipińska nie wstrzyma wymierzonych przeciwko rebeliantom działań zbrojnych.

Groźba została przekazana władzom Filipin telefonicznie przez dowódcę odpowiedzialnego za porwanie oddziału, związanej z Al-Kaidą Osamy bin Ladena, organizacji Abu Sajefa.

Rzecznik filipińskiej armii płk Ernesto Torres zapowiedział, że wojsko nie zastosuje się do żądania porywaczy

W ubiegłym tygodniu - ujawnił - przerwano ofensywę, gdyż w zamian islamiści mieli zwolnić jednego z porwanych, czego jednak nie uczynili. Stąd też armia nie wierzy w nowe groźby rebeliantów - oświadczył.

Celem operacji armii na wyspie Jolo (południe Filipin) jest doprowadzenie do uwolnienia wysłanników MKCK, przetrzymywanych przez miejscowych rebeliantów islamskich od 15 stycznia. W toku walk zginęło tu w ostatnich tygodniach co najmniej trzech żołnierzy sił rządowych i sześciu rebeliantów. Rannych zostało też 19 żołnierzy.

Ekipa MKCK została uprowadzona gdy przeprowadzała inspekcję szpitala i więzienia na wyspie Jolo - jednym z głównych ośrodków działających na południu Filipin islamskich separatystów.

Jolo uważana jest za bastion ugrupowania Abu Sajefa - znanego z brutalnych działań, szczególnie wobec cudzoziemców.