Szef unijnej dyplomacji Josep Borrell ma nadzieję, że sankcje powstrzymają białoruskie władze od dalszego stosowania przemocy oraz przekonają do uwolnienia wszystkich bezprawnie przetrzymywanych osób, w tym więźniów politycznych
Reklama

Borrell podkreślił, że UE przyjęła jednogłośnie sankcje wobec 40 białoruskich urzędników odpowiedzialnych za represje i zastraszanie pokojowych demonstrantów, członków opozycji i dziennikarzy w następstwie wyborów prezydenckich na Białorusi w 2020 r., a także za fałszowanie wyborów.

"Jest to silny sygnał poparcia UE dla demokratycznego prawa Białorusinów do wyboru swojego prezydenta w drodze wolnych i uczciwych wyborów, a także naszego potępienia represji i przemocy wobec osób korzystających ze swoich podstawowych praw. Jest to również silny sygnał, że UE przestrzega swoich wartości demokracji i praw człowieka i jest gotowa ich bronić na całym świecie. Ciągłe poważne naruszenia praw człowieka i fałszowanie wyborów wiążą się z kosztami" - wskazał.

Wyraził nadzieję, że sankcje te zachęcą białoruskie władze do powstrzymania się od dalszej przemocy, do uwolnienia wszystkich bezprawnie przetrzymywanych osób, w tym więźniów politycznych, do rozpoczęcia dokładnego śledztwa w sprawie wszystkich domniemanych naruszeń i nadużyć oraz do zaangażowania się w autentyczny i pluralistyczny dialog z opozycją z myślą o znalezieniu pokojowego wyjścia z obecnego kryzysu.

"UE będzie nadal uważnie śledzić rozwój wydarzeń na Białorusi" - podsumował, dodając, że UE jest gotowa nałożyć dodatkowe środki ograniczające, jeśli sytuacja się nie poprawi.

Unia Europejska w piątek formalnie przyjęła sankcje wobec przedstawicieli władz Białorusi za fałszowanie wyborów i represje wobec protestujących. Stało się to w procedurze pisemnej po tym, gdy w czwartek późnym wieczorem na szczycie UE porozumieli się w tej sprawie unijni liderzy. Zakładają one zakaz wjazdu do UE i zamrożenie aktywów.

Na liście sankcyjnej, jak informował wcześniej szef Rady Europejskiej Charles Michel, nie ma Alaksandra Łukaszenki.

Szefowa KE Ursula von der Leyen po pierwszym dniu szczytu wyraziła zadowolenie z decyzji o wdrożeniu sankcji białoruskich. Przekonywała, że nie będzie żadnego zrozumienia dla osób, które pacyfikowały pokojowe protesty na Białorusi oraz przyczyniły się do sfałszowania wyborów prezydenckich w tym kraju.