- Dziś nie ma mowy tylko o „winie Tuska” czy manipulacji Kaczyńskiego. Wzajemna niechęć Polaków do siebie wynika z systemu, a dobra zmiana według PiS tylko przypieczętowała polaryzację. Dowodem są wyniki wyborów prezydenckich – mówi prof. Paweł Ruszkowski, socjolog polityki, Collegium Civitas.
Spodziewa się pan, że teraz, po wyborach, ktoś komuś poda rękę na zgodę? Nie tylko wśród polityków, ale też sąsiadów, którzy jedni drugim zdzierali plakaty wyborcze z płotów?
Nie ma znaczenia, jaki kto wykona gest. Ludzie mają głęboko zakorzenione systemy wartości, światopoglądy. Spotkania i deklaracje przed kamerami nic tu nie zmienią. Czekają nas niezwykle trudne lata. Gdyby wygrał kandydat opozycji, byłoby podobnie. Zmiana na górze to za mało, żebyśmy przestali patrzeć na siebie wrogo.