Reklama

Polska zamówiła w USA system obrony powietrznej Patriot produkowany przez firmę Raytheon. Uzbrojeniem baterii Patriot wybranych w programie Wisła mają być pociski PAC-3 MSE koncernu Lockheed Martin, który produkuje także zestawy artylerii rakietowej HIMARS i jest głównym wykonawcą w programie wielozadaniowego myśliwca F-35. W lutym br. Polska podpisała umowę na dostawę 32 takich maszyn w latach 2024-30. Raytheon i Lockheed Martin tworzą także spółkę produkującą przenośne zestawy przeciwpancerne Javelin, które mają być kupione m.in. dla WOT.

Jak zapewniły PAP osoby z amerykańskiego przemysłu, będące blisko polskich programów, "w tej chwili sytuacja z koronawirusem nie ma wpływu na zamówienia dla Polski, w tym na produkcję F-35".

"Jest bardzo mało prawdopodobne, aby miał on negatywny wpływ na polski program F-35, ponieważ przemysł obronny w USA i Wielkiej Brytanii, a także w wielu innych krajach europejskich jest uznawany za szczególnie ważny dla bezpieczeństwa i prace są kontynuowane bez zakłóceń z powodu pandemii. Ponadto, zależnie od konkretnej specyfikacji, produkcja jednego samolotu zajmuje ponad dwa lata" – podkreśliło źródło PAP.

Firma Raytheon Missiles & Defense w oficjalnym stanowisku zwróciła uwagę, że jej działalność "jest fundamentalna dla przemysłu zbrojeniowego Stanów Zjednoczonych", a dostawy pierwszych dwóch baterii Patriot, które mają być zrealizowane do roku 2022 odbędą się przed pierwotnym terminem. "Nasze zakłady produkcyjne są otwarte i produkcja trwa nieprzerwanie. Kontynuujemy współpracę z polskim przemysłem zbrojeniowym w ramach fazy 1 programu Wisła i wyprzedzamy harmonogram dostaw pierwszych dwóch baterii Patriot" – podkreślił producent. "Program Wisła ma na celu zapewnienie Polsce niezbędnej obrony przeciwko zagrożeniom lotniczym i balistycznym i nasza firma koncentruje się na dostarczeniu Polsce tych niezwykle ważnych zdolności obronnych" – zapewnił Raytheon.

Dyrektor ds. komunikacji Lockheed Martin w Europie John Neilson zwrócił uwagę na środki bezpieczeństwa podjęte w związku z pandemią. "W firmie Lockheed Martin wdrożyliśmy elastyczny system zdalnej pracy dla tych, którzy pozostając w domach mogą kontynuować pracę niezbędną do wypełniania naszych zobowiązań wobec rządu USA i jego kluczowych sojuszników na całym świecie. Zgodnie z aktualnymi wytycznymi rządu, ustaliliśmy reguły dystansu społecznego i zasady obecności w zakładach i laboratoriach minimalnej liczby pracowników niezbędnych do realizacji programów wspierających bezpieczeństwo" – podkreślił.

"Nasze zespoły porządkowe zwiększyły częstotliwość sprzątania we wszystkich naszych budynkach i kampusach, ze szczególnym uwzględnieniem obszarów wspólnych, takich jak lobby, toalety, pomieszczenia do wypoczynku czy windy. Każdy pracownik z podejrzeniem kontaktu z wirusem wywołującym COVID-19 jest kierowany do pracy zdalnej i odbycia kwarantanny. W takich sytuacjach profesjonalna firma odkaża stanowisko robocze pracownika i sąsiadujące stanowiska pracy, przestrzenie wspólne oraz wejścia i wyjścia w całym budynku" – powiedział.

"Ponadto aktywnie współpracujemy z naszymi klientami w zakresie priorytetowych działań i staramy się łagodzić zakłócenia w łańcuchu dostaw tam, gdzie to możliwe" – dodał Neilson.

Według banku centralnego Stanów Zjednoczonych, spadek w produkcji przemysłowej tego kraju, jaki nastąpił w związku z pandemią, jest największy od demobilizacji po II wojnie światowej w 1946 roku. W reakcji na wstrzymanie produkcji wielu zakładów i zagrożenie dostaw liczne państwa zdecydowały wesprzeć swoje przemysły obronne. W USA przyspieszono płatności dla wykonawców kontraktów zbrojeniowych, anulowano kary umowne za opóźnienia w dostawach spowodowane epidemią, uproszczono procedury prac badawczo-rozwojowych.

W poniedziałek Pentagon zapowiedział przeznaczenie miliardów dolarów na kolejny "pakiet bodźców". We wtorek szef MON Mariusz Błaszczak zapewnił, że nie będzie zasadniczej korekty planów modernizacyjnych, a kluczowe programy będą finalizowane. (PAP)

autor: Jakub Borowski