Pandemia zdołała wstrzymać spory polskich władz z Komisją Europejską jedynie na chwilę. Po przerwie napięć może być więcej
Reklama
Nowym źródłem tarć staje się organizacja wyborów prezydenckich. Ale najbardziej brzemienna w skutkach może być batalia o Izbę Dyscyplinarną Sądu Najwyższego, której działanie postanowieniem Trybunału Sprawiedliwości w Luksemburgu powinno zostać zawieszone. Na agendę powracają też eurofundusze, neutralność klimatyczna i migracja.

Sporne wybory

Wybory prezydenckie to front, który Bruksela dopiero otwiera i nie ma w tym wprawy, bo do tej pory nigdy nie zajmowała się organizacją wyborów w żadnym z krajów członkowskich. Dwoje komisarzy zajmujących się praworządnością – Czeszka Vera Jourova i Belg Didier Reynders – wyraża wątpliwości dotyczące m.in. zmian w kodeksie wyborczym tuż przed elekcją. Zgodnie z rekomendacjami Rady Europy nie powinny one być wprowadzane później niż rok przed wyborami. Reynders twierdzi, że KE monitoruje sytuację, na razie jednak nie padła zapowiedź podjęcia jakiegokolwiek kroku ze strony Brukseli. A tego domaga się Parlament Europejski. Posłowie w piątek wezwali w rezolucji Komisję Europejską do wykorzystania „wszystkich możliwych narzędzi”, by zapobiec naruszeniu. Jedną z możliwości jest prowadzona już wobec Polski procedura przewidziana w art. 7 traktatu o UE. Ta jednak już dawno okazała się „bezzębna”, bo sankcje wobec Polski, takie jak wstrzymanie prawa głosu, wymagałyby jednomyślnej zgody wszystkich państw członkowskich.

Sankcje za izbę

Sankcje są o wiele bardziej prawdopodobne na froncie walki o sądy. Nałożenie kar finansowych grozi za niezastosowanie się do postanowienia Trybunału Sprawiedliwości UE w Luksemburgu z 8 kwietnia, zawieszającego działanie Izby Dyscyplinarnej w Sądzie Najwyższym. To nie wyrok, lecz środek tymczasowy, który ma obowiązywać do czasu rozpatrzenia przez TSUE sprawy dotyczącej systemu dyscyplinowania sędziów w Polsce. Komisja Europejska, która o ten środek wnioskowała do Luksemburga, uważa, że Izba powinna zostać zawieszona natychmiast, tak jak stało się to w sprawie obniżenia wieku emerytalnego sędziów SN w październiku 2018 r., gdy decyzją trybunału natychmiast wstrzymano przechodzenie sędziów w stan spoczynku.
W ocenie polskiego rządu postanowienie tym razem nie jest jednak samowykonalne i o dalszych krokach ma przesądzić nasz Trybunał Konstytucyjny. O nałożenie kar na Polskę może zawnioskować w każdej chwili Komisja Europejska. Pytanie jednak, czy się na to zdecyduje i czy nastąpi to jeszcze przed rozstrzygnięciem sprawy przez TK.
Sankcje finansowe zostały użyte w przypadku Puszczy Białowieskiej – środek tymczasowy nakazujący wstrzymanie wycinki został wdrożony przez polskie władze po zasądzeniu kary 100 tys. euro za każdy dzień zwłoki.

Eurofundusze na południe

Szykuje się jeśli nie restart, to poważne przewartościowanie planów dotyczących kolejnej perspektywy finansowej. Przed pandemią pozycja Polski poprawiła się, bo rządowi udało się wynegocjować dodatkowe 3 mld euro na rozwój najbiedniejszych regionów na lata od 2021 do 2027 (co nadal oznaczało jednak mniej pieniędzy niż w obecnej perspektywie). Ale tej hojniejszej wersji budżetu nie udało się przyjąć i teraz możliwe są zmiany. Pierwotny projekt zakładał przekierowanie środków z Europy Środkowej na południe, potem te plany niuansowano, ale dzisiaj jest argument, że kraje południa są najbardziej poszkodowane przez koronawirusa.

Klimat zły dla nas

Bruksela nie rezygnuje z Zielonego Ładu. Oferta dla Polski jest hojna, bo na odchodzenie od węgla i nastawianie gospodarki na zielone tory według planu (sprzed pandemii) mieliśmy dostać najwięcej. Sprawę może jednak skomplikować brak polskiej zgody na neutralność klimatyczną w 2050 r. Już wcześniej niektóre stolice domagały się, by bez niej Polska dostała jedynie połowę zapowiadanych pieniędzy. Ostateczną odpowiedź co do neutralności klimatycznej mamy dać w czerwcu, ale rząd już wskazuje, że ambitne plany klimatyczne sprzed pandemii muszą zostać zweryfikowane.

Migracja wraca

Zapomniany z powodu koronawirusa problem może jeszcze wrócić ze zdwojoną siłą, bo pandemia nie ominęła obozów dla uchodźców. Migracja ma też powrócić wkrótce na agendę unijną z uwagi na przygotowywany przez KE pakiet regulacji. Pozycję Polski będzie osłabiać wyrok Trybunału Sprawiedliwości, który orzekł, że Warszawa złamała prawo odmawiając przyjęcia uchodźców. Europosłanka socjaldemokratów Kati Piri mówi nam, że Polska wraz z Czechami i Węgrami zostanie za to ukarana. – Jestem tego pewna, bo Polska nie zastosowała się do postanowienia Rady UE z 2016 r. Ale to byłoby zbyt proste, by miało się skończyć na nałożeniu kary finansowej. Pandemia pokazuje, że kłopoty jednego kraju odbijają się na reszcie. Powinniśmy działać razem, także w sprawach migracji. Być może wreszcie zdobędziemy się na solidarne ponoszenie ciężarów – mówi Kati Piri.
W ocenie prawnika Piotra Bogdanowicza z Uniwersytetu Warszawskiego nie ma możliwości ukarania Polski za nieprzyjęcie uchodźców, bo decyzja relokacyjna już wygasła, ale wyrok stanowi ważne wskazanie na przyszłość.