"Klub parlamentarny KO złożył wniosek o komisję śledczą w sprawie zaniechań, zaniedbań i niepodejmowania działań przez organy państwa i instytucje publiczne, które powinny były nadzorować spółkę GetBack, ale tego nie robiły" - powiedziała na konferencji prasowej Izabela Leszczyna (KO).

Paulina Hennig-Kloska (KO) zwracała uwagę na nieprawidłowości w działaniach w sprawie GetBack, na jakie wskazał niedawny raport NIK. "Państwo nie wykonało swojej funkcji i nie zapewniło bezpieczeństwa obywatelom, którzy inwestowali w obligacje spółki kapitałowej GetBack SA" - powiedziała.

Zwracała uwagę, że "obligatariusze GetBack od dwóch lat nie zbliżyli się o krok do momentu odzyskania swoich oszczędności, zainwestowanych w obligacje GetBack". Z kolei, jak dodała, "prokuratura wciąż nie potrafi powiedzieć, kto jest winny"

Reklama

"Państwo w nadzorze nad grupą kapitałową GetBack nie spełniło swojej roli i raport NIK bezwzględnie to obnaża" - powiedziała Hennig-Kloska. "Musimy odpowiedzieć pokrzywdzonym obligatariuszem GetBack SA, kto stoi za wyłudzeniem od nich pieniędzmi" - dodała.

Przekonywała, że państwo polskie jest obligatariuszom winne odpowiedź na pytanie, kto wyłudził ich pieniądze, a potem je bezpowrotnie stracił. Ponieważ, jak dodała, prokuratura nie daje odpowiedzi, "powołanie komisji śledczej wydaje się konieczne".

Reklama

Poseł Jarosław Urbaniak (KO) stwierdził, że z raportu NIK na temat GetBack wynika, iż za tą aferę "stoją ludzie powiązani ze SKOK-ami". Podkreślał, że w sprawie GetBack pojawiają się np. nazwiska członków zarządu Towarzystwa Ubezpieczeń Wzajemnych SKOK, SKOK im. Staszica oraz SKOK Stefczyka.

"To jest jedna wielka afera PiS" - powiedział Urbaniak. "Z dokumentów wynika, że państwo PiS roztoczyło nad aferą GetBack parasol ochronny" - dodał. Żeby to wyjaśnić, zaznaczył, konieczna jest sejmowa komisja śledcza. "Nie za miesiąc, za pół roku, tylko teraz już" - podkreślił.

"Mówimy PiS-owi: sprawdzam, jeśli nie mają nic do ukrycia, niech zgodzą się na powołanie komisji śledczej" - powiedziała Leszczyna.

NIK wskazała w opublikowanym w ubiegłym tygodniu raporcie, iż ponad 9 tys. nabywców obligacji GetBack S.A nie odzyskało zainwestowanych środków w wysokości przekraczającej 2,5 miliarda zł, a intensywne działania nadzorcze i kontrole podjęto dopiero po zaprzestaniu obsługi zobowiązań przez spółkę.

Jak przypomniano w informacji NIK, GetBack S.A. (obecnie w restrukturyzacji) została utworzona i zarejestrowana w 2012 r. jako firma windykacyjna. W latach 2012-2018 przedmiotem jej działalności było nabywanie pakietów wierzytelności na własny rachunek lub na rachunek funduszy inwestycyjnych współpracujących ze Spółką i dochodzenie tych należności od dłużników. Spółka nabywała je najczęściej za środki finansowe pozyskane z zewnątrz, w tym z emisji obligacji. Działalność GetBack S.A. w ramach współpracy z funduszami inwestycyjnymi podlegała nadzorowi Komisji Nadzoru Finansowego (KNF). Natomiast aktywność spółki na własny rachunek była wyłączona spod tego nadzoru.

NIK oceniła negatywnie w raporcie to, że KNF na odpowiednio wczesnym etapie nie wykryła nieprawidłowości w działalności GetBack S.A. oraz w procesie oferowania i sprzedaży papierów wartościowych. "Wskutek tego organ nadzoru nie zrealizował swojego ustawowego celu, jakim jest zapewnienie prawidłowego funkcjonowania rynku finansowego, jego bezpieczeństwa oraz ochrony jego uczestników" - napisano. Zdaniem NIK, było to spowodowane ograniczoną skalą działań UKNF w ramach posiadanych uprawnień. (PAP)