Booker, który rozpoczął swoją kampanię w lutym ub. r., prowadził ją pod hasłami jedności i wzajemnej empatii. Jednak, jak zauważa Associated Press, tego rodzaju hasła nie zyskały mu popularności w erze charakteryzującej się chaosem i rozgorączkowaniem.

Senator nie był ponadto w stanie zdobyć funduszy niezbędnych do dalszego prowadzenia kampanii. W większości sondaży zajmował jedno z ostatnich miejsc wśród grona demokratycznych kandydatów i nie zdołał zakwalifikować się do zapowiedzianej na wtorek ich transmitowanej na cały kraj debaty.

Rezygnacja Bookera oznacza, że wśród demokratycznych pretendentów do Białego Domu jest obecnie tylko jeden Afroamerykanin, były gubernator stanu Massachusetts Deval Patrick. Jego sytuacja jest jednak również trudna bo zgłosił się do wyścigu późno i musi walczyć o lepsze notowania w sondażach.

Reklama

AP podkreśla, że dla Afroamerykanów rezygnacja Bookera oznacza coś więcej niż tylko zawężenie pola wyboru.

"To oznacza, że po prostu się nie liczymy. Teraz nie możemy spodziewać się jakiegokolwiek liczącego się czarnego kandydata do dnia wyborów" - powiedziała Helen Moore z mieszczącej się w Detroit organizacji czarnych wyborców Keep the Vote-No Takeover.

Rezygnacja Bookera oznacza, że liczba demokratycznych pretendentów do prezydentury zmniejszyła się do 12, a przed kilkoma miesiącami wynosiła jeszcze 24. (PAP)