Członek organizacji, który ujawni nielegalne lub szkodliwe praktyki, które mają w niej miejsce, będzie chroniony przed odwetem. Ochrona obejmie zarówno pracowników, urzędników, samozatrudnionych, jak i wolontariuszy, którzy w trakcie wypełniania swoich obowiązków zaobserwowali naruszenia.
Tak wynika z dyrektywy o ochronie sygnalistów, którą ostatecznie zaakceptowała wczoraj Rada Unii Europejskiej (ministrowie sprawiedliwości państw unijnych).
Nowe przepisy wejdą w życie po upływie 20 dni od ich opublikowania w Dzienniku Urzędowym Unii Europejskiej. Potem kraje członkowskie (w tym Polska) będą miały dwa lata na ich wdrożenie do swojego prawa.
Reklama
Dyrektywa gwarantuje sygnalistom immunitet, czyli w praktyce przede wszystkim ochronę przed zwolnieniem z pracy. Wymusza ona na firmach zatrudniających powyżej 50 osób, a także na urzędach stworzenie anonimowych kanałów informowania o nieprawidłowościach. Kierownictwo organizacji będzie miało trzy miesiące, aby odpowiedzieć na zgłoszenie sygnalisty i podjąć działania zaradcze. Tak rozumiane kanały wewnętrzne mają być podstawową ścieżką informowania o nadużyciach, ale jeśli z jakichś powodów zawiodą, sygnalista zawsze będzie mógł zawiadomić organy ścigania.
Dyrektywa jest odpowiedzią na serię skandali, do których ujawnienia przyczynili się pracownicy (np. ujawnienie schematów agresywnej optymalizacji podatkowej stosowanej przez kancelarię Mossack Fonseca, czy też informacji o nielegalnych porozumieniach podatkowych zawieranych przez rząd Luksemburga z międzynarodowymi korporacjami). W tym ostatnim przypadku sygnaliści zostali skazani za naruszenie umów o poufności, które łączyły ich z pracodawcą. Sprawa odbiła się na tyle głośnym echem, że UE postanowiła stworzyć przepisy, które zapobiegną podobnym sytuacjom.