Brexit utrudni ściąganie sprawców przestępstw do Polski. Rocznie to pół tysiąca osób.
Jak nieoficjalnie informuje strona brytyjska, obecnie nasz samolot wojskowy trzy razy w miesiącu lata do Londynu po sprawców przestępstw. Jest on pełny, z listą „pasażerów” na miesiąc do przodu. Polskie źródła nie potwierdzają aż takiej częstotliwości lotów, ale przyznają, że odbiór osób odbywa się z dużą regularnością. Na pokład trafiają obywatele Polski poszukiwani na podstawie europejskiego nakazu aresztowania lub listami gończymi.
– Mamy tam pełen katalog, począwszy od alimenciarzy po zabójców – mówi rozmówca w naszych służbach.
Reklama
Rocznie ściąganych do kraju jest ok. 500 osób. Te znaczące liczby mają oczywiście związek z dużą mniejszością w Wielkiej Brytanii, która przyciąga również naszych rodaków ukrywających się przed polskimi organami ścigania.
Brytyjczycy współpracują z naszymi służbami także w przypadku przestępstw popełnianych przez Polaków w Wielkiej Brytanii. Tylko w latach 2014 i 2015 wysłano do Polski prawie 20 tys. powiadomień dotyczących postępowań prowadzonych wobec naszych rodaków. Dane te były udostępniane w ramach europejskiego systemu przekazywania informacji z rejestrów karnych (ECRIS). Zapewnia on sędziom i prokuratorom dostęp do danych na temat przestępstw popełnionych przez obywateli ich państwa na terenie innego kraju członkowskiego oraz do treści zapadających w tych sprawach wyroków. Od 2011 r. Wielka Brytania przekazała Polsce 31 więźniów.

Reklama
Rozwinięcie tak szerokiej współpracy w dziedzinie bezpieczeństwa wewnętrznego umożliwiły unijne procedury. Dlatego dużym wyzwaniem będzie brexit, zwłaszcza że coraz bardziej możliwe jest, że wyjście Wielkiej Brytanii z UE nastąpi bez porozumienia. W ocenie Przemysława Biskupa z Polskiego Instytutu Spraw Międzynarodowych to scenariusz w tym momencie najbardziej prawdopodobny. – Nie jest to jeszcze nieuchronne, natomiast trzeba to zakładać i się do tego przygotowywać – mówi DGP analityk.
Co prawda Londyn wynegocjował z Brukselą umowę, ale coraz mniejsze są szanse, że poprze ją brytyjski parlament. W efekcie po brexicie nie będzie obowiązywało żadne porozumienie dające podstawy do dalszej współpracy. W dokumentach zapisano okres przejściowy, w czasie którego dopiero miałyby zostać określone relacje UE z Wielką Brytanią jako krajem trzecim. W tym czasie – a więc co najmniej do końca 2020 r. – Brytyjczyków obowiązywałoby unijne prawo. Współpraca w obszarze bezpieczeństwa nie uległaby zmianie.
Bardzo prawdopodobne, że okresu przejściowego nie będzie. – Nie znajdziemy się wtedy w kompletnej próżni prawnej. Poza Unią Europejską też jest życie – mówi Biskup. Jego zdaniem współpraca w zakresie bezpieczeństwa może zostać przekierowana na Interpol. Natomiast przestępcy będą mogli być ścigani poprzez międzynarodowe procedury ekstradycyjne. Jak zaznacza analityk, będzie to o wiele dłużej trwało, każdy przypadek będzie bardzo rozciągnięty w czasie.
Pozostaje też pytanie, na ile będzie możliwe szybkie wskrzeszenie umów, które funkcjonowały pomiędzy Wielką Brytanią a innymi państwami przed okresem członkostwa. – Gdyby tutaj było bardziej elastyczne podejście, to mogłaby to być relatywnie łatwa ścieżka wyjścia z konkretnych sytuacji – podkreśla Biskup.
Polska nie jest jedynym krajem, z którym Wielka Brytania intensywnie współpracuje w dziedzinie bezpieczeństwa. Think tank RAND Europe już przed rokiem alarmował, że w przypadku rozwodu bez umowy obie strony dużo ryzykują. W ocenie autorów raportu na temat brexitu większe obawy budzą kwestie związane z bezpieczeństwem wewnętrznym niż obronnością.
Wielka Brytania odgrywa wiodącą rolę w Europolu, unijnej agencji pomagającej w zwalczaniu przestępczości międzynarodowej i terroryzmu. W 2017 r. brytyjskie służby dostarczyły ponad 6 tys. danych wywiadowczych do bazy Europolu – więcej niż jakiekolwiek inne państwo członkowskie. Chociaż Zjednoczone Królestwo nie jest w strefie Schengen, to również ma duży wkład w budowanie jej systemu informacyjnego (SIS II). Umieszczane w nim informacje mogą naprowadzić m.in. na osoby podejrzane o terroryzm. Co piąte powiadomienie w zeszłym roku pochodziło z Wielkiej Brytanii.
W ocenie RAND Europe zarówno Zjednoczone Królestwo, jak i Unia Europejska mogą wiele stracić, jeśli nie wypracują nowego modelu współpracy w zakresie bezpieczeństwa. Najlepiej byłoby, gdyby Wielka Brytania pozostała częścią unijnych systemów. Współpraca poprzez Interpol i dwustronne umowy grożą dużym spowolnieniem, a także fragmentacją i niespójnością informacji. Jak zauważają analitycy, paradoksalnie Brytyjczycy mogą być mniej bezpieczni po brexicie, którego jednym z motywów było odzyskanie narodowej kontroli nad bezpieczeństwem.