Zgłoszona przez Polskę i Szwecję unijna inicjatywa Partnerstwa Wschodniego skierowana do 5-6 państw dawnego ZSRR wymaga przemyślenia w świetle obecnego kryzysu ekonomicznego, który utrudnia jej realizację i wystawia na nowe rodzaje ryzyka - sądzą pytani przez PAP analitycy, politycy i ekonomiści.

Decyzja w sprawie finansowania Partnerstwa zaaprobowanego przez UE w czerwcu 2008 r. ma zapaść na unijnym szczycie 19-20 marca w Brukseli.

"Inicjatywa Partnerstwa Wschodniego jest pożyteczna i należy ją realizować, ale sugerowana suma 300 mln euro na jej sfinansowanie nie wystarczy, ponieważ inne organizacje, jak MFW, czy EBOR, w dawnych państwach ZSRR postrzegane są jako aktywniejsze w walce z kryzysem" - powiedział PAP Thomas Valasek z londyńskiego ośrodka analitycznego Centre for European Reform.

Jego zdaniem polskie i szwedzkie starania, by zwiększyć tę sumę o dalsze 200 mln euro zostaną uznane za kontrowersyjne w świetle obecnego kryzysu i napotkają na opór Francji, której bardziej zależy na pomocy dla krajów regionu Morza Śródziemnego. Ekspert wskazuje też, iż dodatkowe 200 mln euro jest nie tylko niepewne, ale także niewystarczające.

"UE powinna przemyśleć ideę Partnerstwa Wschodniego tak, by nie ograniczało się ono do technicznych aspektów rozdysponowania subwencji, lecz by we współdziałaniu z MFW było nastawione na zwiększenie pomocy dla regionu z myślą o łagodzeniu społecznych skutków finansowego kryzysu" - zaznacza.

"Partnerstwo Wschodnie jest inicjatywą zbyt małą jak na skalę problemów, w obliczu których stoją państwa takie jak Ukraina. Na obecnym etapie pomoc UE dla Ukrainy, tak jak w przypadku Węgier, powinna przede wszystkim stawiać sobie za cel niedopuszczenie, by kraj ten stał się niewypłacalny" - dodaje Valasek.

Baronessa Catherine Ashton, unijna komisarz ds. handlu powiedziała PAP, iż zadania związane z polityką wschodnią UE leżą po obu stronach: "UE musi mieć dynamiczną politykę wobec swoich wschodnich sąsiadów i kształtować ją stosowanie do rozwoju sytuacji wewnętrznej w nich, ale także władze takich państw jak Ukraina powinny mieć jasne wyobrażenie o celach, które chcą osiągnąć i środkach, które są im do tego potrzebne".

"Ukrainie zależy na porozumieniu o wolnym handlu z UE i na pewno jest ono ważnym czynnikiem jej przyszłych stosunków z Unią, wykraczających poza obecny kryzys gospodarczy w tym kraju, ale na obecnym etapie najważniejsze jest dopilnowanie, by władze w Kijowie miały właściwą strategię wyjścia z kryzysu" - podkreśliła baronessa.

Z kolei ekonomista EBOR-u Zbigniew Kominek w rozmowie z PAP zaznaczył: "Partnerstwo Wschodnie jest dobrym pomysłem na współpracę UE z państwami byłego ZSRR, ale w ostatnich miesiącach, szczególnie na Ukrainie wyszły na jaw inne, poważniejsze problemy wymagające od Unii pilnej odpowiedzi".

"Problem polega na tym, że uwaga w tych wszystkich (postsowieckich) państwach skoncentrowana jest niemal wyłącznie na kryzysie. Ukraina jest tego drastycznym przykładem, ale Polska nie może zrezygnować z dialogu z tymi państwami z długofalowych względów politycznych i ekonomicznych" - podkreśla Kominek.

Podobnego zdania jest Valasek. Wskazuje, iż idea pomagania Ukrainie nie jest w UE popularna w świetle postawy Kijowa w niedawnym sporze gazowym z Rosją, szczególnie w Berlinie, ale załamanie systemu bankowego w tym kraju musiałoby uderzyć w banki zachodnie, dlatego niezbędna jest większa pomoc niż ta, którą UE przewiduje obecnie.

Celem inicjatywy Partnerstwa Wschodniego skierowanej do Ukrainy, Mołdawii, Armenii, Azerbejdżanu, Gruzji i docelowo Białorusi, jest zwiększenie unijnej pomocy dla regionu, głównie w formie subwencji na oddolne inicjatywy społeczne, wymianę studentów, rozwój regionalnego handlu, współpracę energetyczną.

Partnerstwo Wschodnie uzupełnia tzw. Europejską Politykę Sąsiedztwa stawiającą sobie za cel "zakotwiczenie" państw położonych pomiędzy Unią a Rosją przy UE i zintegrowanie ich gospodarek ze wspólnym rynkiem. Zdaniem niektórych krytyków obie inicjatywy po części dublują się.