Częstochowska prokuratura wszczęła śledztwo w sprawie śmierci Andrzeja Samsona. Przeprowadzono już sekcję zwłok znanego psychologa i psychoterapeuty, wstępne wyniki wskazują na naturalne przyczyny zgonu.

Tomasz Ozimek z Prokuratury Okręgowej w Częstochowie powiedział we wtorek PAP, że decyzja o wszczęciu śledztwa była podyktowana koniecznością wszechstronnego ustalenia wszelkich okoliczności śmierci psychologa.

"Samo postępowanie wyjaśniające nie wystarczy. Tylko wszczęcie śledztwa umożliwia bowiem przeprowadzenie sekcji zwłok" - wyjaśnił Ozimek.

"Z wstępnych wyników sekcji wynika, że zgon nastąpił z przyczyn naturalnych, także chorobowych. Pełne wyniki będą znane za dwa- trzy tygodnie" - dodał prokurator.

Poza dokładnymi wynikami sekcji prokuratorzy w postępowaniu zapoznają się z dokumentacją medyczną Samsona, będą też rozmawiać z osobami, które w ostatnim czasie miały z nim kontakt.

Andrzej Samson zmarł w niedzielę w Częstochowie, u swej siostry, gdzie przebywał po wyjściu na wolność. W związku z zarzutami o molestowanie dzieci Samson był aresztowany od lata 2004 r. - zwolniono go z aresztu w styczniu tego roku, w związku z pogorszeniem stanu zdrowia.

W lipcu 2004 r. na śmietniku niedaleko jego mieszkania w Warszawie znaleziono kilkaset zdjęć dzieci, m.in. trzymających wibratory. Trop zaprowadził śledczych do psychologa. W mieszkaniu Samsona znaleziono kolejne zdjęcia i płyty CD z dziecięcą pornografią.

W śledztwie i przed sądem psycholog mówił, że jego działanie było formą "terapii dzieci autystycznych", co miało je "otworzyć". Prokuratura, oskarżając Samsona o seksualne molestowanie dzieci, uznała, że psycholog nie pomagał swym małym pacjentom, ale ich krzywdził.