Tegoroczny Dzień Europy zepsuła podjęta dzień wcześniej decyzja Donalda Trumpa o wycofaniu się Stanów Zjednoczonych z porozumienia atomowego z Iranem. Porozumienia uzgodnionego wielkim międzynarodowym wysiłkiem i będącego dumą polityków unijnych. Zamiast uroczyście wspominać deklarację Schumana i słuchać beethovenowskiego hymnu Unii, politycy w Brukseli zmuszeni zostali do nerwowego zastanawiania się nad konsekwencjami decyzji prezydenta USA.
Reklama
Pewnym pocieszeniem okazało się ogłoszenie w dniu unijnego święta ważnej internetowej akcji skierowanej do obywateli Unii. Zaapelowano mianowicie do nich o wypełnienie specjalnie przygotowanego kwestionariusza na temat przyszłości Unii. Apel ten stał się kolejnym elementem w prowadzonych od pewnego czasu w państwach członkowskich obywatelskich konsultacjach dotyczących ewentualnych zmian w unijnych realiach. Mają one posłużyć politykom jako istotna wskazówka w ważnych rozmowach poprzedzających przyszłoroczne wybory do unijnego parlamentu. Wobec często podnoszonego oderwania się brukselskich elit od głosu unijnych obywateli pomysł obywatelskich debat uznać należy za bardzo dobry, a planowane wciągnięcie do dyskusji wielotysięcznych rzesz mieszkańców państw unijnych wydaje się niezbędnym krokiem ku poprawie coraz krytyczniej ocenianego sposobu funkcjonowania Unii.
Przeszło cztery lata temu Unia Europejska zainicjowała duży projekt zatytułowany Nowa Narracja dla Europy, znany jako NNfE (skrót od New Narrative for Europe). Uruchomienie go poprzedziły, jeszcze pod auspicjami poprzedniego przewodniczącego Komisji Europejskiej Barroso, długie przygotowania w formie wielokrotnych debat przeprowadzonych w paru unijnych metropoliach, w tym w Warszawie. Ten wstępny etap NNfE zakończony został ogłoszeniem przed Bramą Brandenburską w Berlinie uroczystego manifestu na temat wspólnego dziedzictwa Europy i wyzwań stojących przed nią w przyszłości. Byłem współautorem tego manifestu i mimo niepełnej satysfakcji z jego ostatecznego charakteru zgodziłem się na udział w kolejnej, odmienionej kontynuacji tej inicjatywy w grupie parunastu osób, którym, dla podkreślenia rangi przedsięwzięcia, Komisja nadała zaszczytny tytuł Ambasadorów ds. Nowej Narracji dla Europy. Komisja postanowiła także, że główny nacisk na dalsze działania powinien wychodzić naprzeciw oczekiwaniom ludzi młodych, przekazując w konsekwencji koordynację projektu w ręce komisarza ds. edukacji, młodzieży i sportu. Misją owych ambasadorów stało się aktywne uczestnictwo w różnych debatach na temat oczekiwanych zmian w funkcjonowaniu Unii i sposobach przekonującej prezentacji unijnej przyszłości. Zadanie to okazało się niezwykle ciekawym doświadczeniem, nieskrępowani bowiem polityczną poprawnością młodzi ludzie – studenci, niedawni absolwenci uczelni, poszukujący pracy młodzi bezrobotni – przedstawiali w debatach poglądy, które, przy całej typowej dla młodych umysłów nieco naiwnej przesadzie, dobrze wskazywały na oczekiwania wchodzącej w publiczne i zawodowe życie młodzieży oraz na powagę czekających nas wszystkich wyzwań. Debaty przyciągały tłumy młodych ludzi zainteresowanych reakcjami słuchających ich unijnych polityków, a najciekawsze tematy pojawiające się w wypowiedziach ciekawie podsumowywali specjalni moderatorzy i ich pomocnicy, ilustrujący na wielkich planszach w ciekawej graficznie formie najważniejsze konkluzje.
Dotyczyły one kilku dziedzin: polityki i gospodarki, mobilności i zatrudnienia, bezpieczeństwa, środowiska naturalnego i polityki klimatycznej, aktywności publicznej i poczucia wspólnotowości, zachowań proekologicznych, wreszcie tworzenia szerokiej unijnej opinii publicznej. Wsłuchując się w prowadzone dyskusje, trudno byłoby zakwestionować wagę problemów nurtujących dyskutantów. W istocie poruszane tematy nie różnią się przecież od dylematów już dawno i szeroko zdefiniowanych. To z pewnością dobrze, że różne generacje Europejczyków łączy podobne widzenie stojących przed nami wyzwań. Może zaś wchodząca w życie młodzież wykaże większe od obecnych polityków zdecydowanie w działaniach dla uczynienia z unijnej idei skutecznej odpowiedzi na dręczące wszystkich troski, zdejmując odium bycia przez nią samą ciągle wielkim znakiem zapytania.
Przy całej podkreślonej wyżej wadze europejskich debat młodego pokolenia nie można jednak nie zauważyć, że ograniczają się one do stawiania pytań bądź formułowania postulatów, a nie do wskazywania ewentualnych dróg poprawy sytuacji. U politycznie niedoświadczonych osób to zupełnie zrozumiałe, ale obserwatorów debat powinno to zmuszać do refleksji nad konkretnymi działaniami na rzecz rozwiązywania zasygnalizowanych problemów. Pytanie, czy obecni politycy okażą się do tego zdolni.