Wydana pierwszy raz w 1979 "Etyka i poetyka" Stanisława Barańczaka była książką o literaturze, ale zarazem opisem komunistycznego koszmaru, wyrazem osobistej odwagi i indywidualnego buntu przeciw panującemu wśród intelektualnych elit duchowi konformizmu. Obecna publikacja to pierwsze oficjalne wydanie tej książki w Polsce. Lektura pokazuje, że "Etyka i poetyka" jest nadal boleśnie aktualna.

"Etyka i poetyka" Stanisława Barańczaka to książka wyjątkowa. Tom szkiców literackich napisany przez 30-letniego, pozbawionego pracy, objętego w Polsce zakazem druku i poddanego milicyjnym represjom Barańczaka, miał wówczas siłę dynamitu.

W latach 70. "Etyka i poetyka" była zwierciadłem gierkowskiej rzeczywistości politycznej i kulturalnej. Barańczak pisząc o książkach, pisze przede wszystkim o świecie, w którym żyje. O zakłamaniu, konformizmie elit (znakomity szkic o tomie wierszy dworskiego wówczas poety Ernesta Brylla), codziennych upokorzeniach, jak choćby w eseju o "Kompleksie polskim" Konwickiego, w którym narrator podobnie jak bohaterowie powieści stoi w PRL-owskiej kolejce do sklepu. O brutalności władzy totalitarnej i oporze wobec niej, o literackich próbach prawdziwego opisu rzeczywistości zafałszowanej przez podporządkowane władzy media rzeczywistości. A także o tym, jak zachować godność i ludzką podmiotowość w czasach, w których niemal niezauważalnie, a nawet wręcz dobrowolnie można je stracić.

Przez ostatnie dwadzieścia lat Barańczak nie wznawiał legendarnej książki. Niektóre ze szkiców opublikował w zbiorze "Poezja i duch uogólnienia". Można było zatem uznać, że traktował ją jako rzecz przynależną do zamierzchłej szczęśliwie epoki, która jako całość straciła już na znaczeniu. Obecne wznowienie w 30. rocznicę pierwszego wydania można zinterpretować jako przekorny gest, a zarazem głos we współczesnych debatach o literaturze, polityce i postawach pisarzy oraz intelektualistów. I jest to głos mocny, a lektura |"Etyki i poetyki" dla niektórych może być nawet przeżyciem co najmniej bolesnym. Barańczak ponownie przystawił polskim elitom artystycznym i intelektualnym zwierciadło, aby dokładnie mogły się w nim przejrzeć.



Kluczowe dla interpretacji całej książki Barańczaka i najczęściej przywoływane są dwa otwierające ją eseje: "Zmieniony głos Settembriniego" oraz "Notatki na marginesach Bonhoeffera". To niejako teksty programowe młodego Barańczaka jako człowieka i poety, postulującego ścisły związek etyki z twórczością poetycką, która nie może być tylko artystowską zabawą formą – musi być nośnikiem wartości. W pierwszym przywołuje słynny spór z "Czarodziejskiej góry" między przywiązanym do idei wolności staroświeckim humanistą Settembrinim a Naphtą, zwolennikiem ładu opartego na zewnętrznych autorytetach i różnego autoramentu "przewodnikach tłumu". Barańczak wybiera w nim postawę klerka, intelektualisty, który na przekór okolicznościom i pokusom powinien trwać przy takich wartościach jak dobro, wolność drugiego człowieka i prawda. Drugi z esejów "Notatki na marginesach Bonhoeffera" jest hołdem złożonym niemieckiemu pastorowi, który taką postawę właśnie reprezentował i samotnie, wbrew ówczesnej polityce niemieckiego Kościoła, a także ogółowi Niemców, w swoich kazaniach i pismach sprzeciwiał się nazistom, za co zapłacił cenę życia. W książce takich hołdów złożonych herosom ducha jest jeszcze kilka.

Książka Barańczaka mówi rzeczy oczywiste dla wszystkich, których zawodem i zadaniem jest uczciwe opisywanie świata. Podczas lektury wielokrotnie jednak łapałem się na tym, że obserwując obecne polskie życie artystyczne i intelektualne, w którym nominalni "herosi ducha, a także umysłu", zniewoleni umysłowo przez media, wybrali śpiewanie w jednym z dwóch ideologiczno-politycznych chórów – książka Barańczaka brzmi zaskakująco świeżo i oryginalnie. Dokładnie tak samo jak brzmiała 30 lat temu, kiedy jako student I roku – czytałem ją ukradkiem i z wypiekami na twarzy, bo była zakazana.

Mirosław Spychalski