Blunt był czołową postacią w szpiegowskiej siatce NKWD, a następnie KGB, skupionej wokół uniwersytetu w Cambridge. Jej członkami, oprócz Blunta, byli Guy Burgess i Donald Maclean, których Blunt zwerbował i pomógł w ucieczce do Moskwy w 1951 r., a także Kim Philby, który poszedł w ich ślady w 1963 r.
Philby był w latach drugiej wojny światowej zastępcą szefa sekcji iberyjskiej brytyjskiego wywiadu Intelligence Service. Na krótko przed tragiczną śmiercią gen. Władysława Sikorskiego w lipcu 1943 r. miał przebywać w Gibraltarze, ale nie wiadomo, co tam robił. Blunt w czasie wojny pracował w wojskowym kontrwywiadzie.
Blunt zakończył służbę w stopniu majora. Po wojnie nie wrócił do Cambridge, lecz był m.in. ekspertem od malarstwa w prywatnej galerii Elżbiety II i dyrektorem renomowanej galerii sztuki Courtauld. Mimo przynależności do brytyjskiego establishmentu był z przekonań marksistą i sympatykiem ZSRR. Wśród historyków sztuki uchodził za znawcę Nicolasa Poussina.
"Mail on Sunday" nie wyklucza, że lista sowieckich szpiegów obejmuje również inne nazwiska, poza ujawnionymi obecnie czterema i że zapiski Blunta mogą w tym względzie dostarczyć nowych wskazówek.
Były funkcjonariusz kontrwywiadu Peter Wright w książce "Spycatcher", opublikowanej w latach 80. w Australii po jego przejściu na emeryturę, twierdzi, że z sowieckim wywiadem mógł współpracować również Roger Hollis (1905-73), dyrektor MI5 w latach 1956-65 lub jego zastępca Graham Mitchell i to właśnie któryś z nich ostrzegł Philby'ego przed grożącym mu aresztowaniem i zdemaskowaniem, a tym samym umożliwił ucieczkę.
Blunt przyznał się do współpracy z sowieckim wywiadem w 1964 roku po tym, gdy Amerykanin Michael Straight, którego chciał zwerbować, poinformował o wszystkim FBI. Brytyjskie tajne służby postanowiły utrzymać całą sprawę w tajemnicy i nie urządzać Bluntowi procesu - w zamian za złożenie przez niego wyczerpujących zeznań.
Jego rzeczywistą rolę zdemaskowała publicznie dopiero w 1979 roku ówczesna premier Margaret Thatcher. Bluntowi odebrano honorowy tytuł szlachecki i przez ostatnie lata życia był otoczony niesławą.
Po śmierci Blunta jego zapiski umieszczono w zamkniętym depozycie British Library; jak pisze "Mail on Sunday", "głównie po to, by oszczędzić kompromitacji innym osobom zamieszanym w szpiegowski skandal".