Prezydent Andrzej Duda jest zwierzchnikiem sił zbrojnych; minister obrony narodowej Antoni Macierewicz musi się do tego dostosować - ocenił poseł Tomasz Rzymkowski z Kukiz'15, odnosząc się decyzji prezydenta, że 15 sierpnia nie będzie nominacji generalskich.
Reklama

Biuro Bezpieczeństwa Narodowego poinformowało we wtorek, że prezydent Andrzej Duda zdecydował, iż 15 sierpnia nie odbędzie się uroczystość wręczenia nominacji generalskich. "W ocenie prezydenta trwające prace i brak uzgodnień dotyczących nowego systemu kierowania i dowodzenia Siłami Zbrojnymi RP nie stwarzają warunków do merytorycznej oraz uwzględniającej potrzeby armii oceny przedstawionych kandydatur do awansów generalskich" - podkreśliło BBN.

Rzymkowski w środę rano w Polskim Radiu 24 ocenił, że między prezydentem Andrzejem Dudą a ministrem obrony narodowej Antonim Macierewiczem istnieje konflikt. Poseł Kukiz'15 wyraził nadzieję, że "ten konflikt, który jest widoczny gołym okiem, zostanie szybko zażegnany, bo to nie służy ani Wojsku Polskiemu, ani Polsce".

Rzymkowski wyjaśnił, że prezydent "jest zwierzchnikiem sił zbrojnych i w sytuacji realnego zagrożenia dla państwa, czy też konfliktu zbrojnego, to wówczas - w tych realiach ustrojowych - minister obrony narodowej ma bardzo mało do powiedzenia, jeśli w ogóle nie ma nic do powiedzenia". Dodał, że w sytuacji zagrożenia dla Polski "włączają się kompetencje prezydenta, całego rządu, albo ewentualnie Prezesa Rady Ministrów", a nie ministra obrony narodowej.

W jego ocenie prezydent Andrzej Duda "domaga się tego, co nakłada na niego konstytucja i szereg ustaw, które gwarantują prezydentowi taką, a nie inną pozycję ustrojową - i tutaj minister obrony narodowej musi się niestety dostosować".

Poseł Rzymkowski podkreślił, że minister obrony narodowej jest istotny przede wszystkim "w czasach pokoju, bo on przygotowuje, w koordynacji z prezydentem, polskie siły zbrojne do zapewnienia nam bezpieczeństwa i maksimum zdolności obronnych w sytuacji konfliktowej".

Odnosząc się do informacji, że 15 sierpnia prezydent nie wręczy nominacji generalskich, rzeczniczka MON mjr Anna Pęzioł-Wójtowicz oświadczyła we wtorek, że ukształtowanie nowej kadry dowódczej jest warunkiem zmian dostosowujących wojsko do nowych wyzwań. W przesłanym PAP komunikacie zaznaczyła, że "konieczność przywrócenia jednolitego systemu dowodzenia Siłami Zbrojnymi RP była i jest priorytetem rządu Premier Beaty Szydło, w tym ministra obrony narodowej Antoniego Macierewicza, który podnosił tę kwestię począwszy od 2014 r."; projekt takich zmian został wypracowany w ramach Strategicznego Przeglądu Obronnego, a wyniki zostały przekazane BBN.

"W pracach nad nowym modelem systemu dowodzenia brali udział przedstawiciele Prezydenta RP (konkretnie Biura Bezpieczeństwa Narodowego)" - podkreśliło MON. Jak zaznaczono, zaproponowany w SPO model systemu kierowania i dowodzenia poddano weryfikacji w ramach ćwiczenia dowódczo-sztabowego Zima '17, w którym także brali udział przedstawiciele prezydenta RP.

Zmiany w obowiązującym od początku 2014 roku systemie kierowania i dowodzenia siłami zbrojnymi to jeden z priorytetów obecnego kierownictwa MON. Modyfikację systemu dowódczego Macierewicz zapowiadał tuż po objęciu funkcji szefa MON jesienią 2015 r.

W obowiązującym od 2014 r. systemie powstały dwa główne dowództwa (generalne i operacyjne) w miejsce odrębnych dowództw rodzajów sił zbrojnych, a Sztab Generalny stał się ośrodkiem planowania strategicznego, a nie dowodzenia. Według Macierewicza powoduje to niejasności co do podziału kompetencji pomiędzy organami dowódczymi i brak jednolitości dowodzenia.(PAP)