Po zaledwie czterech dniach od zamachów terrorystycznych w Londynie Komisja Europejska powołała wreszcie dawno zapowiadany Europejski Fundusz Obrony, którego celem ma być wzmocnienie bezpieczeństwa obywateli europejskich oraz wspieranie rozwoju konkurencyjnej i innowacyjnej bazy przemysłowej. Na jego czele stanie Elżbieta Bieńkowska, komisarz unijny ds. rynku wewnętrznego, przemysłu, przedsiębiorczości i MSP. Jeszcze z tegorocznego budżetu UE przeznaczono na cel funduszu 25 mln euro. W następnych latach środki będą zwiększane. Pieniądze mają posłużyć m.in. na sfinansowanie badań produktów i technologii z zakresu obronności, np. elektroniki, metamateriałów, oprogramowania szyfrującego czy robotyki. I co ciekawe: nie są skierowane tylko do gigantów przemysłu zbrojeniowego.

– Zamiast wielkich graczy z branży zbrojeniowej fundusz ma za zadanie przede wszystkim wspomagać małe i średnie przedsiębiorstwa – przekonuje w rozmowie z nami komisarz Bieńkowska.

Nie wszyscy eksperci podzielają jednak jej entuzjazm. – Jestem sceptyczna co do tego, czy rzeczywiście mniejsze polskie firmy zdołają skorzystać z pieniędzy w równym stopniu, co niemieckie i francuskie – uważa dr Grażyna Magdziak, prezes firmy doradczej BAA Polska i ekspert Business Centre Club. Jej zdaniem w naszym kraju brakuje przedsiębiorstw, które są w stanie dostarczyć działające prototypy, bazujące na innowacyjnych pomysłach z sektora zbrojeniowego. – To kosztowny proces i szansę na sukces mają tylko firmy, które współpracują z placówkami naukowymi. Te dostarczają im przynajmniej podstawowy sprzęt do przeprowadzania badań – mówi dr Magdziak.

Reklama

Przychylniej o funduszu wypowiada się z kolei Piotr Przewrocki, general partner w QBN Seed Fund. – To dobrze, że będzie nowe źródło finansowania dla firm. Polacy mają świetne i innowacyjne pomysły dla armii, chociażby w dziedzinie awioniki, nowoczesnej elektroniki i robotyki, w tym tworzeniu robotów zajmujących się rozpoznaniem pola walki – przekonuje Przewrocki. Zastanawia się jednak, czy pieniądze z funduszu zagwarantują nam zbyt na innych rynkach. – Jeszcze nigdy np. nie sprzedaliśmy we Francji ani jednego drona, mimo że jesteśmy potęgą w ich konstruowaniu. Jeżeli fundusz miałby odnieść sukces, to trzeba będzie jasnego komunikatu ze strony KE, by kraje członkowskie zaczęły ponosić ryzyko związane z zakupem technologii z innych państw UE. Zamiast kupować sprawdzony, ale bardzo drogi sprzęt od krajów spoza UE – wskazuje ekspert.

Reklama
Komisja Europejska przedstawiła właśnie plan powołania Europejskiego Funduszu Obrony. Ma być pani za niego odpowiedzialna. Czy polskie firmy mają szansę otrzymać z funduszu tyle samo pieniędzy co np. niemieckie?
Nie mam co do tego żadnych wątpliwości. Mało tego: uważam, że cały program jest napisany tak, że idealnie pasuje do potrzeb polskich firm. Bo ma on za zadanie zamiast wielkich graczy z branży zbrojeniowej wspomagać przede wszystkim małe i średnie przedsiębiorstwa. Część pieniędzy w ramach funduszu będzie wydzielona specjalnie dla nich. Co nie oznacza oczywiście, że na nowym funduszu nie skorzysta chociażby Polska Grupa Zbrojeniowa.
Jakiego rodzaju projekty będą miały największe szanse na dofinansowanie z funduszu? Czy tylko stricte militarne, jak produkcja dronów, helikopterów i broni?
Nie chcemy narzucać państwom członkowskim żadnych wytycznych co do tego, jakie projekty powinny nam zgłaszać. Jednak przyznaję, że oprócz produktów stricte militarnych, jak te, które pan wymienił, na finansowanie mogą liczyć również małe i średnie firmy zajmujące się technologią łączności, cyberbezpieczeństwa czy rozwojem systemów sztucznej inteligencji. Spodziewamy się, że to w tych przede wszystkim sektorach małe polskie firmy mogą uzyskać największe profity. Oczywiście pod warunkiem, że państwa członkowskie będą współpracować ze sobą. Bo fundusz zakłada, że finansowanie otrzymają projekty powstałe przy współpracy firm z co najmniej dwóch krajów członkowskich. Już do końca I kwartału 2018 r. musimy otrzymać stosowne wnioski od państw członkowskich. Zatem już teraz polskie firmy w kooperacji z polskim rządem powinny zabierać się do pracy.
Konkretne produkty i systemy sfinansowane z funduszu mają się pojawić w ciągu 10 lat. Czy to oznacza, że dla pozaunijnych firm z sektora militarnego kończy się czas, by zarobić w Europie?
Pierwsze dwa etapy funduszu zakładają przekazywanie środków na badania i rozwój prototypów. Niezmiernie mnie cieszy i uważam za duży sukces, że udało nam się już w budżecie na 2018 r. i na kolejne lata znaleźć pieniądze na ten cel. Natomiast w kolejnych budżetach po 2020 r. liczymy na znacznie większe uwspólnienie badań w krajach członkowskich, wspólne tworzenie prototypów i realizowanie wspólnych zakupów. Zaczynamy od wspierania badań i rozwoju, ale później przyjdzie czas na konkrety, które większości z nas bardziej kojarzą się z militariami.
Odpowiadając na pana pytanie, to projekt dotyczący prototypów będzie skierowany wyłącznie do firm europejskich. Inne nie będą dopuszczone do finansowania. Głównym celem całego programu jest zaś strategiczna autonomia Europy pod względem obronności. To pierwszy raz od bodajże 60 lat, kiedy Komisja Europejska angażuje się w stworzenie wspólnych produktów z sektora zbrojeniowego oraz planuje wspólne zakupy dla wszystkich państw członkowskich.
Wzrost wydatków na obronność
Komisja Europejska 7 czerwca ogłosiła powołanie Europejskiego Funduszu Obrony. Dzięki niemu roczne wydatki Unii Europejskiej na obronność mają zwiększyć się o 5,5 mld euro. Już z tegorocznego budżetu Komisja Europejska przeznaczy 25 mln euro na badania w zakresie obronności. W kolejnych latach środki budżetowe funduszu mają wzrosnąć: do 500 mln euro w latach 2019–2020, a później do 1 mld euro rocznie.
Fundusz ma składać się z dwóch pionów. Pierwszy będzie służył do finansowania współpracy w dziedzinie badań naukowych w obszarze innowacyjnych technologii obronnych, takich jak elektronika, metamateriały, oprogramowanie szyfrujące lub robotyka. Drugi pion ma zachęcać do współpracy przy zakupach wyposażenia obronnego i technologii. Państwa członkowskie mogą na przykład wspólnie inwestować w rozwój nowych technologii lub łączności satelitarnej, a także zwiększać zakupy sprzętu.
Osobą odpowiedzialną za fundusz będzie Elżbieta Bieńkowska.