Sytuacja w pobliżu paryskiego Luwru, gdzie w piątek doszło do ataku mężczyzny na patrol wojskowy, została całkowicie opanowana, ale ogólne zagrożenie terrorystyczne wciąż istnieje i musimy stawić mu czoło - oświadczył w piątek prezydent Francji Francois Hollande.

Podkreślił, że nie ma wątpliwości, iż próba ataku koło Luwru miała charakter terrorystyczny.

Mężczyzna, który krzyczał "Allahu Akbar", zaatakował w piątek rano maczetą lub nożem patrol wojskowy w pobliżu słynnego muzeum. Napastnik został ciężko postrzelony przez żołnierza.

Za "odwagę" i "determinację" pochwalił Hollande żołnierzy, którzy postrzelili zamachowca, zapobiegając atakowi. "Operacja ta niewątpliwie zapobiegła atakowi terrorystycznemu, którego charakter nie pozostawia wątpliwości" - powiedział Hollande dziennikarzom podczas szczytu UE na Malcie.

Reklama

Podkreślił, że piątkowy incydent pokazuje, iż wzmożone patrole bezpieczeństwa, które rozmieszczono w całym kraju po ubiegłorocznym zamachu terrorystycznym, są potrzebne.

Reklama

Tymczasem francuska minister kultury Audrey Azoulay poinformowała, że Luwr, który zamknięto dla zwiedzających zaraz po ataku, będzie jeszcze nieczynny do końca dnia ze względów bezpieczeństwa, ale w sobotę zostanie ponownie otwarty.

Minister spraw wewnętrznych Bruno Le Roux powiedział, że francuska policja i żołnierze zapewnili bezpieczeństwo wszystkim 1200 osobom, które przebywały w muzeum w chwili incydentu.

Jak podało źródło związane ze śledztwem w związku z piątkowym atakiem, na terenie francuskiej stolicy trwają obecnie przeszukania. Dochodzenie w sprawie incydentu wszczęła prokuratura antyterrorystyczna Paryża.

Rzecznik MSW Pierre-Henry Brandet poinformował, że tożsamość i narodowość napastnika pozostają nieznane. Dodał, że zatrzymano także drugą osobę, ale nie jest jasne, czy miała ona powiązania z atakiem.

Według prefekta policji Paryża Michela Cadota, około godz. 10 napastnik uzbrojony w co najmniej jedną maczetę ruszył w kierunku czteroosobowego patrolu w pobliżu Luwru. Mężczyzna wykrzykiwał groźby i krzyczał "Allahu akbar". Żołnierz oddał do niego pięć strzałów. Napastnik został poważnie ranny w brzuch. "Po sprawdzeniu zawartości jego dwóch bagaży ustaliliśmy, że nie było tam ładunków wybuchowych" - powiedział Cadot.

Mężczyzna zaatakował, kiedy nie pozwolono mu wejść z bagażem do kompleksu handlowego pod Luwrem.

W grudniu 2016 roku Zgromadzenie Narodowe, izba niższa francuskiego parlamentu, zaaprobowało przedłużenie stanu wyjątkowego w kraju do 15 lipca 2017 roku, z uwagi na wiosenne wybory prezydenckie i parlamentarne. Socjalistyczny rząd wprowadził stan wyjątkowy po zamachach terrorystycznych z 15 listopada 2015 roku w Paryżu, w których zginęło 130 osób.