Reklama

We wtorek w warszawskiej siedzibie IPN zaprezentowano opinię biegłych ws. dokumentów teczki personalnej i teczki pracy TW "Bolek". Opinię "z zakresu badania pisma ręcznego" przygotował Instytut Ekspertyz Sądowych im. prof. Jana Sehna w Krakowie.

Szef pionu śledczego IPN Andrzej Pozorski powiedział, że wynika z niej, iż zobowiązanie do współpracy z SB i pokwitowania odbioru pieniędzy podpisał Lech Wałęsa. Prezes IPN Jarosław Szarek powiedział, że sprawa podjęcia współpracy Lecha Wałęsy ze Służbą Bezpieczeństwa wydaje się bezdyskusyjna.

Lider PSL odpowiadając na pytania dziennikarzy na wtorkowej konferencji prasowej ocenił, że "nie ma w polityce aniołów i nie ma osób krystalicznych". "Ważne jest, że jak nawet się popełni błąd, to potrafi się z niego wyjść, przełamać, stanąć na czele ruchu związkowego, który doprowadził do wolnej Polski, wolnej Europy, zburzył Mur Berliński" - powiedział Kosiniak-Kamysz.

"Możemy zmieniać, zakłamywać historię, ona i tak się w końcu obroni" - dodał.

Prezes PSL podkreślił, że gdybyśmy zapytali w świecie, z czym ludziom kojarzy się Polska, "to wymienią ojca świętego Jana Pawła II i Lecha Wałęsę". "Tego się nie da zmienić" - ocenił.

Kosiniak-Kamysz podkreślił, że nie jest politycznie związany z Lechem Wałęsą, który nigdy nie był związany z ruchem ludowym. "Nawet jak popełnił błąd, to potrafił go naprawić - to pokazuje zawsze wielkość człowieka, a nie jego małość, to pokazuje charakter prawdziwy, a nie uległość" - powiedział.

"Nie warto deptać przeszłości ołtarzy, choć ma się samemu doskonalsze wznieść, a dzisiaj mamy trochę do czynienia z deptaniem przeszłości ołtarzy" - dodał.

Lider PSL powiedział przy tym, że to politycy PiS byli bliskimi współpracownikami Lecha Wałęsy. "Szkoda, że nie potrafimy uszanować ponadpolitycznych sukcesów naszych rodaków" - dodał. (PAP)