Podczas uroczystości w parlamencie, upamiętniającej 70.rocznicę wprowadzenia ustaw rasowych Fini - były lider Sojuszu Narodowego - oświadczył, że także Kościół im się głośno nie sprzeciwiał.
Gianfranco Fini, którego ugrupowanie wyrzekło się w latach 90. swych faszystowskich korzeni, podczas ceremonii odsłonięcia tablicy, wmurowanej w gmachu Izby Deputowanych w geście potępienia ustaw, powiedział: "Sama ideologia faszystowska nie tłumaczy hańby, jaką one były".
"Należy postawić pytanie, dlaczego społeczeństwo włoskie dostosowało się całkowicie do ustawodawstwa antyżydowskiego i dlaczego nie licząc niektórych świetlanych wyjątków, nie odnotowano szczególnych przejawów oporu; nawet, mówię to z bólem, ze strony Kościoła katolickiego" - stwierdził Gianfranco Fini.
Uchwalenie ustaw szef Izby nazwał "haniebną stronicą włoskiej historii".
Włoski historyk ksiądz Giovanni Sale ze związanego z Watykanem, opiniotwórczego jezuickiego pisma "Civilta Cattolica" wyraził opinię, że słowa te są "bulwersujące" .
Fini "nie zna historii kraju, w której po przeciwnych stronach stali Mussolini i Pius XI" - podkreślił. Dodał, że zarówno w sprawie rasizmu, jak ustaw rasowych papież Pius XI zajął stanowisko, wyrażające "otwarte potępienie".
Historyk "Civilta Cattolica" wyjaśnił, że Pius XI zrobił wszystko, by nie dopuścić do uchwalenia ustaw, a ponieważ nie było to możliwe, dążył do tego, by jak najbardziej ograniczyć jej "szkodliwe skutki oraz prześladowania Żydów".
"Ostatecznie Pius XI został pokonany w tej sprawie, a Mussolini wygrał, ale trzeba powiedzieć, że papież w tym czasie jako jedyny sprzeciwiał się ze wszystkich sił i w miarę swoich możliwości ustawom rasowym" - powiedział włoski jezuita. Wyraził następnie opinię, że być może Gianfranco Fini "szuka współwinnych" i "próbuje ukryć odpowiedzialność" ruchu faszystowskiego, który dał początek jego ugrupowaniu - Sojuszu Narodowego.