Jedlak: Państwo i prawo przede wszystkim

sejm
sejmShutterStock
19 grudnia 2016

Prof. Czesław Znamierowski pisał kiedyś w "Szkoła prawa. Rozważania o państwie", że władza powinna dbać o państwo tak, jak jeździec dba o swego jedynego wierzchowca, bez którego nie jest przecież sobą i nie może dotrzeć do żadnego celu. Ujmując rzecz szerzej: wszyscy politycy winni dbać o państwo tak, jak o swojego jedynego, drogocennego wierzchowca.

Tymczasem zachowują się niekiedy jak handlarze końmi na jarmarku w Skaryszewie, ubijający targu z włoskimi rzeźnikami. Tylko stawka, o którą chodzi, jest inna.
W piątek media niemal zgodnie zaprotestowały przeciwko planowanemu rychłemu ograniczeniu dostępu dziennikarzy do parlamentu i parlamentarzystów. Większość redakcji dostrzega potrzebę pewnych zmian, ale bodaj żadna nie godzi się na wszystkie propozycje marszałków Sejmu i Senatu. Żadna też chyba nie została zapytana wcześniej o zdanie. Dopiero dziś, na skutek protestu i piątkowej awantury sejmowej, oraz po zwołanym ad hoc, w sobotnią noc, spotkaniu redaktorów z marszałkiem Karczewskim, rozpoczną się rozmowy o tym, jak ma wyglądać praca dziennikarzy w parlamencie. A powinny przecież - w normalnym (!), rozsądnym toku spraw - odbyć się przed przygotowaniem odpowiedniego zarządzenia, by mogło ono uwzględnić wszystkie uzasadnione potrzeby mediów.

Przy takim podejściu nie byłaby to zapewne kwestia inna niż techniczna. Urosła jednak do rangi kolejnego symbolu, jeśli chodzi o styl sprawowania władzy. I wpisała się doskonale w serię mniejszych i większych błędów - niekiedy wręcz idiotycznych - oraz, co gorsza, świadomych decyzji, które doprowadziły w piątek do wielkiej politycznej awantury sejmowej i okołosejmowej, i które grożą bardzo poważnym kryzysem. Albo więc w całej sprawie była zła wola i być może złe intencje, albo niezrozumiała zupełnie zręczność słonia w składzie porcelany. Nie pierwszy raz.

Autopromocja
381367mega.png
381364mega.png
381208mega.png
Źródło: Dziennik Gazeta Prawna

Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.

Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.