11.12.Bruksela (PAP) - Jesteśmy w dobrym punkcie negocjacji, ale za wcześnie na ogłaszanie sukcesu w sprawie pakietu energetyczno- klimatycznego - powiedział po zakończeniu pierwszego dnia szczytu Unii Europejskiej premier Donald Tusk.
Wychodząc ze szczytu, polski premier powiedział dziennikarzom, że każdy kraj broni swoich interesów. "Rozmowy są ciężkie" - wyznał. "Jesteśmy w dobrym punkcie, ale nie mam mowy o odtrąbieniu sukcesu" - powiedział.
Wcześniej szef UKIE Mikołaj Dowgielewicz przyznał jednak, że w negocjacjach Polska już w pierwszym dniu szczytu osiągnęła wszystkie cele. "To zostało wynegocjowane. Czekamy tylko, by to, co zostało osiągnięte, zostało potwierdzone na papierze" - powiedział Dowgielewicz.
Jak dodał, porozumienie zakłada "bardzo elastyczne" derogacje dla Polski. Okres przejściowy (w unijnym żargonie - derogacja) w zakupie uprawnień do emisji w energetyce ma trwać od roku 2012 do 2019. W pierwszym roku polskie elektrownie musiałyby kupić tylko 30 proc. uprawnień i przez następne lata dojść do 100 proc. w 2020 r.
"Wszystkie inne zapisy dotyczące modernizacji polskiej energetyki zostały przyjęte" - powiedział.
Już wcześniej realizację swoich głównych postulatów uzyskały Niemcy, które wywalczyły wiele darmowych uprawnień dla swojego przemysłu energochłonnego, oraz Włochy, które - podobnie jak Polska - groziły przed szczytem wetem.
"Dostaliśmy to, czego chcieliśmy" - oświadczył premier Włoch Silvio Berlusconi.
Podstawowy cel pakietu zaproponowanego przez Komisję Europejską w styczniu br., to redukcja CO2 o 20 proc. w r. 2020 w porównaniu do 1990 r. Do takiego celu zobowiązali się szefowie państw i rządów na szczycie w marcu 2007 r., za niemieckiego przewodnictwa.
Inga Czerny (PAP)