Cztery radiowe stacje ogólnopolskie i dziewięć regionalnych – w sumie kilka milionów odbiorców. Tyle osób kilkanaście razy dziennie słyszy, jak minister zdrowia Ewa Kopacz zachęca pielęgniarki do studiowania. Wszystko to dzieje się w czasie kampanii wyborczej i za pieniądze Europejskiego Funduszu Społecznego.
Z formalnego punktu widzenia wszystko jest w porządku. – Kampania wyborcza nie pozbawia urzędników państwowych publicznego zabierania głosu w sprawach związanych z zakresem ich obowiązków – mówi Krzysztof Lorentz z Państwowej Komisji Wyborczej.
Dopóki urzędnik wprost nie agituje za głosowaniem na siebie lub swój komitet, nie narusza prawa wyborczego. Jednak w czasie kampanii wyborczej cechy agitacji może mieć każdy gest – choćby wręczanie jabłek pracownikom idącym do pracy (w poprzedniej kampanii robił to lider SLD Grzegorz Napieralski).
Załóż konto lub zaloguj się
i zyskaj dostęp na 14 dni za darmo.
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.