Ubywa lokali na sprzedaż

Deweloperów trudno skłonić do rozpoczynania nowych inwestycji. Nowa oferta nie napływa też na rynek wtórny
Deweloperów trudno skłonić do rozpoczynania nowych inwestycji. Nowa oferta nie napływa też na rynek wtórnyshutterstock / fot. Alexander Veprikov/Shutterstock
4 października 2023

Od czasu ogłoszenia programu „Bezpieczny kredyt 2 proc.” kurczy się nie tylko oferta na rynku pierwotnym, ale i wtórnym. Ceny idą w górę

Na portalu Otodom dostępnych jest ok. 88,8 tys. ogłoszeń mieszkań na sprzedaż z rynku wtórnego. To o 15 proc. mniej niż przed rokiem i o 7 proc. mniej niż jeszcze w styczniu tego roku. Podobny trend dotyczy też innych portali ogłoszeniowych.

Łatwiej o kredyt

– Obserwujemy to w zasadzie od listopada 2022 r. Zaczynaliśmy od poziomu ok. 160 tys. mieszkań. Obecnie jest ich o prawie 20 tys. mniej – informuje Bartłomiej Głuchowski, prezes spółki Unirepo. Zaznacza, że chodzi nie o ogłoszenia, a o rzeczywiste mieszkania na sprzedaż.

Eksperci wiążą to przede wszystkim z dostępnością kredytów. Sprzedaż ożywiła się po złagodzeniu w lutym br. wymagań nadzoru finansowego co do oceny zdolności kredytowej Polaków. Kolejny czynnik to ogłoszenie programu „Bezpieczny kredyt 2 proc.”. W ostatnich tygodniach rynkowi kredytów sprzyjała obniżka stóp procentowych. Na to wszystko nakładają się niskie bezrobocie oraz rosnące wynagrodzenia i spadająca inflacja.

A ponieważ oferta na rynku pierwotnym jest coraz bardziej ograniczona w związku z ciągle mniejszą niż przed rokiem liczbą nowych budów, konsumenci coraz częściej szukają mieszkań na rynku wtórnym.

– Liczba wyszukiwań w kategorii mieszkań na sprzedaż była w lipcu, czyli w pierwszym miesiącu obowiązywania Bezpiecznego kredytu, o 20 proc. większa niż miesiąc wcześniej. W sierpniu wyszukiwań w tej kategorii było o 43 proc. więcej niż przed rokiem – zauważa Ewa Tęczak, ekspertka rynku mieszkaniowego Otodom.

– Głównym źródłem zwiększania podaży mieszkań na sprzedaż w Polsce jest podaż nowych inwestycji deweloperskich. Martwić może to, że w ciągu dziewięciu miesięcy tego roku liczba mieszkań dostępnych do zakupu na rynku pierwotnym skurczyła się o ponad 11 tys., czyli o ok. 25 proc. I to już nie jest wyłącznie kwestia dostępności lokali mieszczących się w programie „Bezpieczny kredyt 2 proc.”, bo ta w siedmiu największych miastach na rynku pierwotnym spadła od początku roku o prawie 40 proc. Chodzi o dostępność zakupu na największych rynkach w ogóle – mówi Ewa Tęczak.

Jak dodaje Bartosz Turek, główny analityk HRE Investments, popyt wzrósł, za czym nie nadąża podaż.

Deweloperów trudno skłonić do rozpoczynania nowych inwestycji. Utrudnieniem w szybkim uruchomieniu nowych projektów jest długotrwały proces uzyskiwania potrzebnych pozwoleń na budowę.

– Nowa oferta nie napływa też na rynek wtórny. Coraz bardziej ograniczona dostępność mieszkań pozwala sądzić, że ich ceny będą rosły. Wiele osób dochodzi w związku z tym do wniosku, że nie będzie wystawiało mieszkania na sprzedaż, skoro za jakiś czas może dostać za nie więcej – tłumaczy Bartosz Turek.

Przedstawiciele portali ogłoszeniowych zaznaczają, że wrzesień przyniósł delikatne odbicie w liczbie ofert dotyczących rynku wtórnego.

– Pojawiło się 5 proc. więcej mieszkań na sprzedaż niż miesiąc wcześniej. Nadal jednak jest to o 11 proc. mniej niż przed rokiem – wyjaśnia Karolina Klimaszewska, starsza analityczka Otodom. Według niej można się spodziewać, że oferta nieznacznie zwiększy się po sezonie wakacyjnym, ale w długim okresie będzie utrzymywać się na podobnym poziomie, być może z lekką tendencją spadkową.

Bartłomiej Głuchowski z Unirepo uważa przy tym, że w segmencie popularnych małych mieszkań, które nadają się także na inwestycję, będziemy mieli do czynienia z wyraźnym kurczeniem się oferty.

7–14 proc. więcej w skali roku

Dlatego realne jest ryzyko dalszych zwyżek cen mieszkań na rynku wtórnym. Z analiz Otodom wynika, że tylko w sierpniu ceny poszły w górę, w zależności od miasta, od 1 proc. do niemal 3 proc.

Najbardziej zdrożały lokale w Krakowie i Warszawie – o 2,9 proc. W Krakowie średnia cena to już ponad 14 tys. zł za 1 mkw. W stolicy jest to ponad 15,8 tys. zł.

W Łodzi i Poznaniu zwyżka w stosunku do lipca wyniosła średnio 2,8 proc. Średnio za 1 mkw. trzeba zapłacić odpowiednio 7,78 tys. zł i 10,37 tys. zł. We Wrocławiu był wzrost o 2,7 proc. do 11,65 tys. zł.

W porównaniu z ubiegłym rokiem podwyżki sięgają, w zależności od aglomeracji, od 7 proc. do nawet 14 proc.

Największa dostępność mieszkań z drugiej ręki dotyczy woj. mazowieckiego. Na sprzedaż jest tu wystawionych ok. 14 tys. lokali. Na drugim miejscu jest woj. dolnośląskie – 12 tys., a na trzecim śląskie – 10 tys. Po mniej niż 2 tys. mieszkań jest w ofercie z województw świętokrzyskiego, podkarpackiego, opolskiego i podlaskiego.

Wśród miast prym wiedzie Warszawa z ofertą liczącą prawie 10 tys. lokali. Eksperci zwracają jednak uwagę, że wybór ten jest o 40 proc. mniejszy niż rok temu. 5,7 tys. lokali jest oferowanych we Wrocławiu, a na kolejnych miejscach plasują się Kraków (5,4 tys.), Gdańsk (3,4 tys.) oraz Bydgoszcz (3,1 tys.). W Krakowie wybór skurczył się w porównaniu z ubiegłym rokiem o jedną trzecią.

Wśród miast z co najmniej 100 tys. mieszkańców najmniejszy wybór mieszkań jest w Tychach, Rybniku, Tarnowie, Kaliszu i Płocku (mniej niż 300). ©

 

npbp 2023 - belka większa
 
Autopromocja
381367mega.png
381364mega.png
381208mega.png
Źródło: Dziennik Gazeta Prawna

Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.

Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.