Pandemia koronawirusa przyniosła globalną zapaść gospodarczą. Załamanie światowych łańcuchów dostaw wraz ze zmniejszeniem popytu na dobra konsumpcyjne i usługi spowodowało ograniczenia produkcji w kluczowych europejskich sektorach gospodarczych i w konsekwencji zmniejszenie wymiany towarowej.
Skutki tego załamania odczuwają polscy przewoźnicy, którzy oprócz krajowego rynku obsługiwali także 25 proc. unijnych międzynarodowych przewozów drogowych.
Mówimy tu o 125 tys. firm, zatrudniających bezpośrednio około 700 tys. pracowników i tworzących 7 proc. polskiego PKB. Ponad 90 proc. z nich to mali przedsiębiorcy o niskiej zdolności finansowej, prowadzący działalność jako osoby fizyczne. Spadek liczby zleceń oznacza zmniejszenie przychodów, co przy znacznym udziale kosztów stałych szybko spowoduje wyczerpanie posiadanego kapitału oraz rezerw. A to oznacza upadłość.