Przenieśmy to na grunt pracowo -biznesowy. To właśnie jest „mindfuck szefa” zdefiniowany i opisany przez psycholog biznesu Monikę Reszko. Jej książka to poradnik, ale nie taki pisany pod kątem szans na wzrost, rozwój albo zrobienie kolejnego kroku. To nie jest sylabus dla superambitnych. Przeciwnie. „Mindfuck szefa” można nazwać książką wychodzącą naprzeciw potrzebom zdesperowanych przywódców, szefów i liderów, którzy nie marzą o żadnej ekspansji. Oni chcą zwyczajnie przetrwać, a pod nimi otwiera się przepaść desperacji, depresji, fiaska albo klapy ostatecznej. Życiowej i zawodowej.
Znalezienie się w takim położeniu jest dla większości ludzi przedsiębiorczych właśnie takim życiowym „mindfuckiem”. Przecież nie na to się pisali. Nie to sobie wyobrażali, podejmując kiedyś decyzje o prowadzeniu własnego biznesu. Miało być inaczej. Miały być wolność od irytujących przełożonych, niezależność finansowa i robienie rzeczy sensownych, a wyszło uzależnienie od klientów, dostawców i pracowników. Ciągłe łatanie finansowych dziur. Ustawiczny brak pewności, „czy to wszystko ma jakąś większą wartość”? W niektórych przypadkach dochodzi do tego przepracowanie i totalne zachwianie równowagi między pracą a życiem.