Opisał go po raz pierwszy Richard Thaler (Uniwersytet Chicagowski), laureat ekonomicznego Nobla w 2017 r., i jego współpracownik Cass Sunstein (Uniwersytet Harvarda). Pomimo wzrostu popularności idea impulsu jest jednak wciąż kwestionowana. W ostatnim czasie, w związku z efektywniejszym pomiarem indywidualnych różnic w błędach kognitywnych oraz szybkim rozwojem technologii sztucznej inteligencji, możemy pozbyć się niektórych wątpliwości związanych z impulsem.
Hengchen Dai (Uniwersytet Kalifornijski w Los Angeles) przeprowadziła eksperyment, którego celem było zwiększenie liczby szczepień – w tym celu wykorzystała impuls związany z silnym przekonaniem: poczuciem własności. Efekt własności jest w dużym stopniu powiązany z efektem obdarowania, tłumaczącym, dlaczego ludzie mają tendencję do zatrzymywania oraz lepszego oceniania rzeczy, które należą do nich. Eksperyment zawierał się w wiadomości zapraszającej na szczepienie. Jedna grupa otrzymała komunikat, w którym występowały takie zwroty, jak „szczepionka jest już dostępna dla Ciebie” i „zgłoś się po swoją dawkę”, druga jedynie suchą informację o dostępnej szczepionce. Różnice okazały się znaczące – w grupie z wiadomością z dodatkowym impulsem częstość wizyt i szczepień wzrosła o 84 proc. (6,07 pkt proc.), zaś w grupie kontrolnej jedynie o 26 proc. (3,57 pkt proc.).
Reklama
W ciągu ostatniej dekady impulsy zyskały zainteresowanie wśród decydentów na całym świecie jako narzędzie polityczne. Jest ono lubiane ze względu na jego zgodność z moralnością rządzących: ich zadaniem jest chronienie ludzi, zaspokajanie ich potrzeb i upewnianie się, że dokonuje się dobrych wyborów dla ogółu, lecz bez naruszania wolności wyboru jednostek (podejście liberalno-paternalistyczne). Ale decydowanie o tym, co jest dobre dla ludzi, zawsze jest związane z pewnym niebezpieczeństwem. Nie tylko dlatego, że niekoniecznie prawidłowo zakładamy posiadanie pełnej wiedzy na temat tego, czego potrzebują, lecz także dlatego, że poprzez impuls odbieramy im częściowo autonomię. Koncentrowanie się na poprawianiu błędów poznawczych nie wystarczy więc do „stworzenia” racjonalnego decydenta – trzeba przede wszystkim ograniczyć niezamierzone, lecz szkodliwe konsekwencje naszego postępowania. Czy jesteśmy w stanie to zrobić?
W impulsie zrozumienie potrzeb innych przekłada się na wiedzę o tym, jakie błędy kognitywne popełniają. Największym problemem w jego zastosowaniu jest założenie, że każdy człowiek popełnia te same błędy – schemat wyboru został stworzony zgodnie z ideą: jeden rozmiar pasuje do wszystkich. To oczywiście nie jest prawdą – popełniamy najróżniejsze błędy kognitywne i robimy to z odmienną intensywnością. To, czego potrzebujemy, to zindywidualizowane podejście. Vincent Berthet (Uniwersytet Lotaryngii) w swoich pracach podkreślił właśnie znaczenie pomiaru indywidualnych preferencji w zakresie błędów kognitywnych oraz procesu podejmowania decyzji.
Cel ten nie został jeszcze osiągnięty, jednak przyszłe badania mogą wykorzystywać uczenie maszynowe oraz sztuczną inteligencję na co najmniej trzech poziomach. Po pierwsze umożliwią one wykrycie wzorca popełniania błędów kognitywnych, który może zostać wyliczony na podstawie codziennych zachowań oraz komunikacji międzyludzkiej (analiza treści i multimodalna analiza emocji). Po drugie zdobyte informacje będą dostarczane jako wiedza osobista dla użytkownika, pomocna przy podejmowaniu lepszych decyzji. Wreszcie sztuczna inteligencja może zostać zaprojektowana tak, by spersonalizować impuls, co prowadzi do dokładniejszego zrozumienia potrzeb użytkownika.